Tutaj O TEJ PORZE roku nie ma takich cudownych dni, bo jest czas pracy. Lato trzeba przygotowac - obozy, nowe projekty, seminaria...
Ale dzisiaj relaksuje SIĘ w domu. Powiedzielam, ze jestem bardzo chora. Jestem chora, ale chyba nie az TAK bardzo. Normalnie pracuje nawet kiedy jestem chora, wiec dzisiaj Zdecydowalam ze jesli pracuje dla Socjalistow, to musze miec kilka praw.
Bede w Warszawie na poczatku lipca (8-10), ale nie wiem, czy bedzie czas[] na kajakI. Bedzie slub mojej kolezanki. Ale na pewno bede miec czas na kawe z toba!
Ok, krotki post, ale lepiej niz nic!
poliszjurdojcz
wtorek, 31 maja 2011
Deszcz i slonce w Belgii
Tutaj w tym ciagu roku nie ma takich cudownych dni, bo jest czas pracy. Lato trzeba przygotowac - obozy, nowe projekty, seminaria...
Ale dzisiaj relaksuje w domu. Powiedzielam, ze jestem bardzo chora. Jestem chora, ale chyba nie az bardzo. Normalnie pracuje nawet kiedy jestem chora, wiec dzisiaj decydowalam ze jesli pracuje dla Socjalistow, to musze miec kilka praw.
Bede w Warszawie na poczatku lipca (8-10), ale nie wiem, czy bedzie czasu na kajakowac. Bedzie slub mojej kolezanki. Ale na pewno bede miec czas na kawe z toba!
Ok, krotki post, ale lepiej niz nic!
Ale dzisiaj relaksuje w domu. Powiedzielam, ze jestem bardzo chora. Jestem chora, ale chyba nie az bardzo. Normalnie pracuje nawet kiedy jestem chora, wiec dzisiaj decydowalam ze jesli pracuje dla Socjalistow, to musze miec kilka praw.
Bede w Warszawie na poczatku lipca (8-10), ale nie wiem, czy bedzie czasu na kajakowac. Bedzie slub mojej kolezanki. Ale na pewno bede miec czas na kawe z toba!
Ok, krotki post, ale lepiej niz nic!
catching up
Das waere ein toller Anfang fuer einen (nicht so) spannenden Roman, nicht wahr? Dann koennte ich alles genau beschreiben, was ich gestern gemacht habe. Aber dann wuerdest du sicherlich einschlafen und das wollen wir nicht. Anstatt einzuschlafen, koenntest du vielleicht nach WarSchau kommen, um mit mir in Otwock zu kayaken. Die Stadt ist nur 20km von Warschau entfernt aber man kann dort Kayaks (gibt's so was auf Deutsch?) mieten und ein Abenteuer in der Natur erleben.
poniedziałek, 30 maja 2011
catching up
Was fuer einen herrlichen Tag war das, sagte ich gestern Abend und ging schlafen.
Das waere ein toller Anfang fuer einen (nicht so) spannenden Roman, nicht wahr? Dann koennte ich alles genau beschreiben, was ich gestern gemacht habe. Aber dann wuerdest du sicherlich einschlafen und das wollen wir nicht. Anstatt einzuschlafen, koenntest du vielleicht nach Warchau kommen, um mit mir in Otwock zu kayaken. Die Stadt ist nur 20km von Warschau entfernt aber man kann dort Kayaks (gibt's so was auf Deutsch?) mieten und ein Abenteuer in der Natur erleben.
:)
Das waere ein toller Anfang fuer einen (nicht so) spannenden Roman, nicht wahr? Dann koennte ich alles genau beschreiben, was ich gestern gemacht habe. Aber dann wuerdest du sicherlich einschlafen und das wollen wir nicht. Anstatt einzuschlafen, koenntest du vielleicht nach Warchau kommen, um mit mir in Otwock zu kayaken. Die Stadt ist nur 20km von Warschau entfernt aber man kann dort Kayaks (gibt's so was auf Deutsch?) mieten und ein Abenteuer in der Natur erleben.
:)
niedziela, 16 stycznia 2011
LANGE NICHT GESEHEN
Ok, genun[]g von dIESEM pessimistischen Ton. Ich wollte nur meine neueN Wörter üben. TschüsS
lange zeit kein sehen
Ah, was für eine schöne Übersetzung, nicht wahr? Ich bin halt güte Übersetzerin. Ah, was für eine Binsenweisheit. Es scheint als ob ich nur eine Konstruktion auf Deutsch kannte, nämlich =Ah, was für eine...= Na, schade. Ah, wäre es nicht toll, wenn ich Deutsch so gut wie vor zwei Jahren sprechen würde! Das ist leider nur meine Wunschvorstellung. Jetzt halte ich für ein Ammernmärchen - die Wahrheit ist das ich Deutsch liebe. Es liebt mich leider nicht zurück.
Ok, genung von dem pessimistischen Ton. Ich wollte nur meine neue Wörter üben. Tschüs.
Ok, genung von dem pessimistischen Ton. Ich wollte nur meine neue Wörter üben. Tschüs.
niedziela, 10 października 2010
Mezczyzni i ja
Dzisiaj jest okropny[] dzien... pada , pada i pada. Nic nie chce robic. Ok, chcialabym sie spotkac z kolezankami, ale jakOs nie mam duzo kolezanek w Brukseli. TYCH KILKA, KTÓRE mam, sa albo chorE albo nie maja czasu albo po prostu nic nie chca robic. Nudze sie!!!
I kiedy sie nudze, zaczynam myslec o mezczyznach, z ktorymi nie nudzilabym sie.
Mezczyzni sa glupi, bo jakos MNIE [HIER, NICH AM ENDE] nie lubia. Dlaczego nikT NIE zakocha sie w mnie? Dobrze, nie spotkam bardzo duzo mezczyzn, bo albo pracuje, albo jestem w domu. Ale inne dziewczyny spotYkaja w pracy albo w metrze albo w supermarkecie faceTÓW, ktorzy zakochUja sie w nich.
Ivan sie troche zakochal. Ja nie. PODOBAŁO MI SIĘ TO, ŻE mnie lubi. Ale dziwnie to bylo... nie rozmawialismy o niczym, bo nie interesujemy sie TYMI samymI sprawami. Kiedy wrocilam z Austrii, powiedzial MI ze NIE POWINNIŚMY SIĘ SPOTYKAĆ, bo mysli, ze sie zakochalam i on nie jest w stanie miec dlugotrwanego stosunkU [BESSER: DŁUGIEGO ZWIĄZKU, DŁUGIEGO STOSUNKU BEDEUTET LANGEN SEX :]. Powiedzialam, ze nawet nie mielismy KRÓTKIEGO ZWIĄZKU, ze po prostu spalismy ze soba...Najpierw powiedzial, ze jesli nie jestem zakochana, to mozemy sie dalej spotYkac. Ale on juz nie pisze do mnie.
Ja jestem zakochana w moim ulubionym PolakU w Warszawie...chyba to tylko fantazja, bo chce byc zakochana. Nie wiem, bo tak krotko go widzialam w lipcu. W tym krotkim czasIE, i przed tym, mialam wrazenie, ze bardzo mnie lubi. Teraz juz nie wiem... kiedy rozmawiamy, on BYŁ bardzo neutralny....Moze kiedy bede w Polsce w listopadzie, on mi powie ze nie ma czasu. Bardzo dobrze moge SOBIE TO wyobrazac - mimo to, ze teraz powie ze sie cieszy. Ale nigdy on piszE do mnie. Zawsze ja musze zaczynac.
Nie rozumiem mezczyzn!! Jestem za glupa? MozliwE... Szkoda, ze nie kocham kobiet. Jestem pewna, ze z nimi wszystko byloBY latwiejszE. Ale takIE jest zyciE...
Teraz bede myslec troche bardziej pozytywnie! I ide biegac w deszczu!
Dzisiaj jest okropny[] dzien... pada , pada i pada. Nic nie chce robic. Ok, chcialabym sie spotkac z kolezankami, ale jakOs nie mam duzo kolezanek w Brukseli. TYCH KILKA, KTÓRE mam, sa albo chorE albo nie maja czasu albo po prostu nic nie chca robic. Nudze sie!!!
I kiedy sie nudze, zaczynam myslec o mezczyznach, z ktorymi nie nudzilabym sie.
Mezczyzni sa glupi, bo jakos MNIE [HIER, NICH AM ENDE] nie lubia. Dlaczego nikT NIE zakocha sie w mnie? Dobrze, nie spotkam bardzo duzo mezczyzn, bo albo pracuje, albo jestem w domu. Ale inne dziewczyny spotYkaja w pracy albo w metrze albo w supermarkecie faceTÓW, ktorzy zakochUja sie w nich.
Ivan sie troche zakochal. Ja nie. PODOBAŁO MI SIĘ TO, ŻE mnie lubi. Ale dziwnie to bylo... nie rozmawialismy o niczym, bo nie interesujemy sie TYMI samymI sprawami. Kiedy wrocilam z Austrii, powiedzial MI ze NIE POWINNIŚMY SIĘ SPOTYKAĆ, bo mysli, ze sie zakochalam i on nie jest w stanie miec dlugotrwanego stosunkU [BESSER: DŁUGIEGO ZWIĄZKU, DŁUGIEGO STOSUNKU BEDEUTET LANGEN SEX :]. Powiedzialam, ze nawet nie mielismy KRÓTKIEGO ZWIĄZKU, ze po prostu spalismy ze soba...Najpierw powiedzial, ze jesli nie jestem zakochana, to mozemy sie dalej spotYkac. Ale on juz nie pisze do mnie.
Ja jestem zakochana w moim ulubionym PolakU w Warszawie...chyba to tylko fantazja, bo chce byc zakochana. Nie wiem, bo tak krotko go widzialam w lipcu. W tym krotkim czasIE, i przed tym, mialam wrazenie, ze bardzo mnie lubi. Teraz juz nie wiem... kiedy rozmawiamy, on BYŁ bardzo neutralny....Moze kiedy bede w Polsce w listopadzie, on mi powie ze nie ma czasu. Bardzo dobrze moge SOBIE TO wyobrazac - mimo to, ze teraz powie ze sie cieszy. Ale nigdy on piszE do mnie. Zawsze ja musze zaczynac.
Nie rozumiem mezczyzn!! Jestem za glupa? MozliwE... Szkoda, ze nie kocham kobiet. Jestem pewna, ze z nimi wszystko byloBY latwiejszE. Ale takIE jest zyciE...
Teraz bede myslec troche bardziej pozytywnie! I ide biegac w deszczu!
niedziela, 26 września 2010
Mezczyzni i ja
Dzisiaj jest okropnym dzien... pada , pada i pada. Nic nie chce robic. Ok, chcialabym sie spotkac z kolezankami, ale jakis nie mam duzo kolezanek w Brukseli. Niewiele, ktorzy mam, sa albo chorzi albo nie maja czasu albo po prostu nic nie chca robic. Nudze sie!!!
I kiedy sie nudze, zaczynam myslec o mezczyznach z ktorymi nie nudzilabym sie.
Mezczyzni sa glupi, bo jakos nie lubia mnie. Dlaczego nikogo zakocha sie w mnie? Dobrze, nie spotkam bardzo duzo mezczyzn, bo albo pracuje, albo jestem w domu. Ale inne dziewczyny spotkaja w pracy albo w metrze albo w supermarkecie faceci ktorzy zakochaja sie w nich.
Ivan sie troche zakochal. Ja nie. Tylko lubilam, sie mnie lubi. Ale dziwnie to bylo... nie rozmawialismy o niczym, bo nie interesujemy sie samymy sprawami. Kiedy wrocilam z Austrii, powiedzial mnie ze lepiej nie sie spotkamy, bo mysli, ze sie zakochalam i on nie jest w stanie miec dlugotrwanego stosunka. Powiedzialam, ze nawet nie mielismy krotkotrwanego stosunka, ze po prostu spalismy ze soba...Najpierw powiedzial, ze jesli nie jestem zakochana, to mozemy sie dalej spotkac. Ale on juz nie pisze do mnie.
Ja jestem zakochana w moim ulubionym Polakiem w Warszawie...chyba to tylko fantazja, bo chce byc zakochana. Nie wiem, bo tak krotko go widzialam w lipcu. W tym krotkim czasem, i przed tym, mialam wrazenie, ze bardzo mnie lubi. Teraz juz nie wiem... kiedy rozmawiamy, on sie pokaza bardzo neutralny....Moze, kiedy bede w Polsce w listopadzie, on mi powie ze nie ma czasu. Bardzo dobrze moge sie tego wyobrazac - mimo to, ze teraz powie ze sie cieszy. Ale nigdy on piszy do mnie. Zawsze ja musze zaczynac.
Nie rozumiem mezczyzn!! Jestem za glupa? Mozliwy... Szkoda, ze nie kocham kobiet. Jestem pewna, ze z nimi wszystko bylo latwiejszy. Ale taka jest zycia...
Teraz bede myslec troche bardziej pozytywnie! I ide biegac w deszczu!
I kiedy sie nudze, zaczynam myslec o mezczyznach z ktorymi nie nudzilabym sie.
Mezczyzni sa glupi, bo jakos nie lubia mnie. Dlaczego nikogo zakocha sie w mnie? Dobrze, nie spotkam bardzo duzo mezczyzn, bo albo pracuje, albo jestem w domu. Ale inne dziewczyny spotkaja w pracy albo w metrze albo w supermarkecie faceci ktorzy zakochaja sie w nich.
Ivan sie troche zakochal. Ja nie. Tylko lubilam, sie mnie lubi. Ale dziwnie to bylo... nie rozmawialismy o niczym, bo nie interesujemy sie samymy sprawami. Kiedy wrocilam z Austrii, powiedzial mnie ze lepiej nie sie spotkamy, bo mysli, ze sie zakochalam i on nie jest w stanie miec dlugotrwanego stosunka. Powiedzialam, ze nawet nie mielismy krotkotrwanego stosunka, ze po prostu spalismy ze soba...Najpierw powiedzial, ze jesli nie jestem zakochana, to mozemy sie dalej spotkac. Ale on juz nie pisze do mnie.
Ja jestem zakochana w moim ulubionym Polakiem w Warszawie...chyba to tylko fantazja, bo chce byc zakochana. Nie wiem, bo tak krotko go widzialam w lipcu. W tym krotkim czasem, i przed tym, mialam wrazenie, ze bardzo mnie lubi. Teraz juz nie wiem... kiedy rozmawiamy, on sie pokaza bardzo neutralny....Moze, kiedy bede w Polsce w listopadzie, on mi powie ze nie ma czasu. Bardzo dobrze moge sie tego wyobrazac - mimo to, ze teraz powie ze sie cieszy. Ale nigdy on piszy do mnie. Zawsze ja musze zaczynac.
Nie rozumiem mezczyzn!! Jestem za glupa? Mozliwy... Szkoda, ze nie kocham kobiet. Jestem pewna, ze z nimi wszystko bylo latwiejszy. Ale taka jest zycia...
Teraz bede myslec troche bardziej pozytywnie! I ide biegac w deszczu!
poniedziałek, 6 września 2010
Long time no see! Was ist mit unserem Blog passiert? Habe ich oder hast du DAS Layout geändert? Ich kann mich nicht erinnern. Nicht wichtig. [Ich nicht... ich weiss nicht was passiert ist!]
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlande[]. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km AN Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganzeN 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, CIRCA 800 reichteN schon.
Ahh, das IST schon [] über eineN Monat HER, DASS ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch? JA) Ich hoffe du hattest einen Supertag [], stimmt es? Ich liebe GebURtstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. [WAS PASSIERT IN DER WELT] Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nichtS geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder aN Deutch gewöhnen.
HILFE!
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlande[]. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km AN Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganzeN 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, CIRCA 800 reichteN schon.
Ahh, das IST schon [] über eineN Monat HER, DASS ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch? JA) Ich hoffe du hattest einen Supertag [], stimmt es? Ich liebe GebURtstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. [WAS PASSIERT IN DER WELT] Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nichtS geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder aN Deutch gewöhnen.
HILFE!
niedziela, 8 sierpnia 2010
Long time no see! Was ist mit unserem Blog passiert? Habe ich oder hast du den Layout geändert? Ich kann mich nicht erinnern. Nicht wichtig.
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlanden. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km von Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganze 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, gegen 800 reichte schon.
Ahh, das war schon vor über einem Monat als ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch?) Ich hoffe du hattest einen Supertag gehabt, stimmt es? Ich liebe Gebrutstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommnt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nicht geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder am Deutch gewöhnen.
HILFE!
Deine A
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlanden. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km von Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganze 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, gegen 800 reichte schon.
Ahh, das war schon vor über einem Monat als ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch?) Ich hoffe du hattest einen Supertag gehabt, stimmt es? Ich liebe Gebrutstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommnt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nicht geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder am Deutch gewöhnen.
HILFE!
Deine A
piątek, 11 czerwca 2010
ROWEREM PO FLANDRII [LUB] NA ROWERZE WE FLANDRII
RADA Nr 1: Zawsze jeDŹ prosto! Nie ma dobrych map, nie ma znaków, wiec trzeba duzo pytac O droge do nastepnego miasta. PLUSEM JEST TO ŻE: LudziE wE FlandrII sa supersuper sympatyczni [] i normalnie trzeba po prostu jechac prosto.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicĄ tylko przez 15 minut, ale tam bYŁO duzo znakÓW, nawet z informacja o kilometrACH do nastepnego miasteczka.
RADA Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. MaJĄ tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów Z SEREM, ale chyba nie na wsi.
RADA Nr 3: W Gent trzeba Zrobic wycieczke [] malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia W kazdYM jezyku który jest na statkU (ok, chyba nie po polsku - ale my bYlismy z LUDŹMI Z MEKSYKU [NIE WIEM JAK SIĘ ODMIENIA NAZWĘ MIESZKAŃCÓW ;[ na statkU i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
RADA Nr. 4: IDŹ NA rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba SPRÓBOWAĆ gaufres!
Teraz ide do Ivana, MaltanczykA od którego kupuje mój nowy macbook [NIKT TAK NIE MÓWI ;) POWINNO BYĆ W DOPEŁNIACZU: MOJEGO NOWEGO MACBOOKA ! I zobacze, jak mi dzisiaj POWIE jak BARDZO mNIE lubi. Moglby mi dac ten macbook jako preZent!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy NA WarszawĘ. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodniE w IndiACH i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
RADA Nr 1: Zawsze jeDŹ prosto! Nie ma dobrych map, nie ma znaków, wiec trzeba duzo pytac O droge do nastepnego miasta. PLUSEM JEST TO ŻE: LudziE wE FlandrII sa supersuper sympatyczni [] i normalnie trzeba po prostu jechac prosto.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicĄ tylko przez 15 minut, ale tam bYŁO duzo znakÓW, nawet z informacja o kilometrACH do nastepnego miasteczka.
RADA Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. MaJĄ tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów Z SEREM, ale chyba nie na wsi.
RADA Nr 3: W Gent trzeba Zrobic wycieczke [] malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia W kazdYM jezyku który jest na statkU (ok, chyba nie po polsku - ale my bYlismy z LUDŹMI Z MEKSYKU [NIE WIEM JAK SIĘ ODMIENIA NAZWĘ MIESZKAŃCÓW ;[ na statkU i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
RADA Nr. 4: IDŹ NA rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba SPRÓBOWAĆ gaufres!
Teraz ide do Ivana, MaltanczykA od którego kupuje mój nowy macbook [NIKT TAK NIE MÓWI ;) POWINNO BYĆ W DOPEŁNIACZU: MOJEGO NOWEGO MACBOOKA ! I zobacze, jak mi dzisiaj POWIE jak BARDZO mNIE lubi. Moglby mi dac ten macbook jako preZent!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy NA WarszawĘ. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodniE w IndiACH i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
sobota, 5 czerwca 2010
Nad rowerzem w Flandrze
Tip Nr 1: Zawsze jechac prosto! Nie ma dobrych map, nie ma znaków, wiec trzeba duzo pytac na droge do nastepnego miasta. Dobrze w tym jest: Ludzi w Flandrze sa supersuper sympatyczni, i normalnie trzeba po prostu jechac prosto.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicy tylko przez 15 minut, ale tam bili duzo znaki, nawet z informacja o kilometrów do nastepnego miasteczka.
Tip Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. Ma tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów sera, ale chyba nie na wsi.
Tip Nr 3: W Gent trzeba robic wycieczke nad malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia za kazdemu jezyku który jest na statkiem (ok, chyba nie po polsku - ale my bilismy z Mexykanczycami na statkiem i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
Tip Nr. 4: Isc do rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba jesc gaufres!
Teraz ide do Ivana, Maltanczyk od którego kupuje mój nowy macbook! I zobacze, jak bede mi dzisiaj powiedziec jak duzo mi lubi. Moglby mi dac ten macbook jako present!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy dla Warszawy. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodni w Indii i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicy tylko przez 15 minut, ale tam bili duzo znaki, nawet z informacja o kilometrów do nastepnego miasteczka.
Tip Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. Ma tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów sera, ale chyba nie na wsi.
Tip Nr 3: W Gent trzeba robic wycieczke nad malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia za kazdemu jezyku który jest na statkiem (ok, chyba nie po polsku - ale my bilismy z Mexykanczycami na statkiem i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
Tip Nr. 4: Isc do rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba jesc gaufres!
Teraz ide do Ivana, Maltanczyk od którego kupuje mój nowy macbook! I zobacze, jak bede mi dzisiaj powiedziec jak duzo mi lubi. Moglby mi dac ten macbook jako present!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy dla Warszawy. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodni w Indii i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
niedziela, 23 maja 2010
Jeszcze nie byc suchyM ZA uszami[]? To znaczy, ze jestes jeszcze mloda, ze jestes niedoswiadczona. Ja raczej mówie: Jeszcze byc mokryM ZA uszami. Albo zielony ZA uszami. Wszystko to samo.
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochanE kolezankI w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedzY! Portfel wolal propozycJe mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - AntwerpIA - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. BylO wspanialE! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludziE sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla TAKA, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie ZAkonczyc [] imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie cwicze mówIENIE po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochanE kolezankI w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedzY! Portfel wolal propozycJe mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - AntwerpIA - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. BylO wspanialE! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludziE sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla TAKA, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie ZAkonczyc [] imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie cwicze mówIENIE po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
piątek, 21 maja 2010
Jeszcze nie byc suchy pod uszamii? To znaczy, ze jestes jeszcze mloda, ze jestes niedoswiadczona. Ja raczej mówie: Jeszcze byc mokry pod uszami. Albo zielony pod uszami. Wszystko to samo.
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochani kolezankami w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedze! Portfel wolal propozycie mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - Antwerp - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. Byl wspanialy! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludzi sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie konczyc z imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie czwicze mówic po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochani kolezankami w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedze! Portfel wolal propozycie mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - Antwerp - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. Byl wspanialy! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludzi sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie konczyc z imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie czwicze mówic po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
Deutsch: gesprochen nur mit mir selbst, keine GeschprächpartNer seit Wochen. Semptember - ein Deutschkurs, egal was es kostet, es muss sein.
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht KANN eine Magisterarbeit futsch gehen? Meine GEHÖRT sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren[,] aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???[versteh ich nicht!!]) wähle ich ... alles außer meineR Magisterarbeit (die übrigens nach 7 MonateN Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur[,] wenn ich meinen Regenmantel vergesse und deswegen im Regen Fahrrad fahren MUSS. AbeR das macht TROTZDEM Spaß. Am meisten Spaß macht es[,] wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet ["]noch nicht trocken hinter den Ohren sein["]?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht KANN eine Magisterarbeit futsch gehen? Meine GEHÖRT sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren[,] aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???[versteh ich nicht!!]) wähle ich ... alles außer meineR Magisterarbeit (die übrigens nach 7 MonateN Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur[,] wenn ich meinen Regenmantel vergesse und deswegen im Regen Fahrrad fahren MUSS. AbeR das macht TROTZDEM Spaß. Am meisten Spaß macht es[,] wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet ["]noch nicht trocken hinter den Ohren sein["]?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
niedziela, 25 kwietnia 2010
Deutsch: gesprochen nur mit mir selbst, keine Geschprächparter seit Wochen. Semptember - ein Deutschkurs, egal was es kostet, es muss sein.
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht eine Magisterarbeit kann futsch gehen? Meine ist sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???) wähle ich ... alles außer meine Magisterarbeit (die übrigens nach 7 Monate Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur wenn ich meinen Regenmantel vergesse und muss deswegen im Regen Fahrrad fahren. Abet das macht Spaß trotzdem. Am meisten Spaß macht es wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet noch nicht trocken hinter den Ohren sein?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht eine Magisterarbeit kann futsch gehen? Meine ist sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???) wähle ich ... alles außer meine Magisterarbeit (die übrigens nach 7 Monate Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur wenn ich meinen Regenmantel vergesse und muss deswegen im Regen Fahrrad fahren. Abet das macht Spaß trotzdem. Am meisten Spaß macht es wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet noch nicht trocken hinter den Ohren sein?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
niedziela, 11 kwietnia 2010
Holenderski vs Polski
Juz tu jestem od 3,5 miesiecy i ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ze moze nie bede sie uczyc holenderskiego... Bylam taka ambitna, pelna motywacji i planów. Problem POLEGA NA TYM, ze w Brukseli prawie nikt nie mówi po holendersku. Nasza sekretarka, ale tez mówi po angielsku, francusku i niemiecku. Ochroniarz w naszym budynku. Tez mówi po francusku i po angielsku. Poza tym do niego mówie nie wiecej niz 'Dzien dobry', 'do widzenia' i 'milego dnia'. Jestem za leniwa zeby chodzic na kurs i dzisaj drugi raz ogladalam ksiazke która kupilam 3 miesiacE temu... po 5 minut myslalam: Oh, moglabym cos pisac w naszym blogu!
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy Uslyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznEJ Stanów Zjednoczonych i byl taki niekrytYczny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u PrEZYdenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drinkA bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy NA angielski i czytalam pracE kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program DO szukania plagiatów powiedzial, ze moja pracA jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwnE inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wieŻY programOWI, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal W BORZE dla PreZYdenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. NA liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwiskA! Wieczorem znalazlam zdJecia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? MozNA spokojnie kontYnuowac zycie?
Juz tu jestem od 3,5 miesiecy i ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ze moze nie bede sie uczyc holenderskiego... Bylam taka ambitna, pelna motywacji i planów. Problem POLEGA NA TYM, ze w Brukseli prawie nikt nie mówi po holendersku. Nasza sekretarka, ale tez mówi po angielsku, francusku i niemiecku. Ochroniarz w naszym budynku. Tez mówi po francusku i po angielsku. Poza tym do niego mówie nie wiecej niz 'Dzien dobry', 'do widzenia' i 'milego dnia'. Jestem za leniwa zeby chodzic na kurs i dzisaj drugi raz ogladalam ksiazke która kupilam 3 miesiacE temu... po 5 minut myslalam: Oh, moglabym cos pisac w naszym blogu!
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy Uslyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznEJ Stanów Zjednoczonych i byl taki niekrytYczny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u PrEZYdenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drinkA bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy NA angielski i czytalam pracE kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program DO szukania plagiatów powiedzial, ze moja pracA jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwnE inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wieŻY programOWI, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal W BORZE dla PreZYdenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. NA liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwiskA! Wieczorem znalazlam zdJecia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? MozNA spokojnie kontYnuowac zycie?
Holenderski vs Polski
Juz tu jestem od 3,5 miesiecy i realizuje, ze moze nie bede sie uczyc holenderskiego... Bylam taka ambitna, pelna motywacji i planów. Problem jest, ze w Brukseli prawie nikt nie mówi po holendersku. Nasza sekretarka, ale tez mówi po angielsku, francusku i niemiecku. Ochroniarz w naszym budynku. Tez mówi po francusku i po angielsku. Poza tym do niego mówie nie wiecej niz 'Dzien dobry', 'do widzenia' i 'milego dnia'. Jestem za leniwa zeby chodzic na kurs i dzisaj drugi raz ogladalam ksiazke która kupilam 3 miesiacy temu... po 5 minut myslalam: Oh, moglabym cos pisac w naszym blogu!
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy slyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznie Stanów Zjednoczonych i byl taki niekryticzny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u Presidenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drink bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy do angielskiego i czytalam pracy kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program na szukania plagiatów powiedzial, ze moja prace jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwny inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wierze programu, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal u BORu dla Presidenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. W liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwisko! Wieczorem znalazlam zdiejcia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? Mozliwy spokojnie kontinuowac zycie?
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy slyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznie Stanów Zjednoczonych i byl taki niekryticzny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u Presidenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drink bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy do angielskiego i czytalam pracy kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program na szukania plagiatów powiedzial, ze moja prace jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwny inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wierze programu, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal u BORu dla Presidenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. W liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwisko! Wieczorem znalazlam zdiejcia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? Mozliwy spokojnie kontinuowac zycie?
piątek, 9 kwietnia 2010
Aniu,
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie Zmeczona po tygodniu seminariÓW z glupImi uczestnikami...co najmniej kilkU bylo naprawde glupiCH. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrACAmy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej []pisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie Zmeczona po tygodniu seminariÓW z glupImi uczestnikami...co najmniej kilkU bylo naprawde glupiCH. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrACAmy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej []pisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
sobota, 20 marca 2010
Aniu,
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie smeczona po tygodniu seminaria z glupymi uczestnikami...co najmniej kilka bylo naprawde glupi. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrocimy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej zapisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
Papa
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie smeczona po tygodniu seminaria z glupymi uczestnikami...co najmniej kilka bylo naprawde glupi. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrocimy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej zapisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
Papa
piątek, 26 lutego 2010
Moze nasz blog MA sen zimowy? ZRozumialabym go...jest absolutnie za zimno dla mnie i rowniez dla blogA, na pewno. Jestem taka przeziebiona... i jestem zla NA moja wspolokatorkĘ bo znowu tak krzyczY do telefonu. Nie jest w stanie normalnie telefonowac i to tak mnie denerwuje czasami...Teraz tak SIĘ denerwuje ze bardzo glosno slucham muzykI bo juz nie moge slUchaĆ jej glosu.
Nie wiem dlaczego dzisIAJ wszystko mNIE denerwuje.
Czuje sie troche glupA w pracy. Mam wrazenie ze nasz Wolontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo DUŻO CZASU zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomyslÓW dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
Nie wiem dlaczego dzisIAJ wszystko mNIE denerwuje.
Czuje sie troche glupA w pracy. Mam wrazenie ze nasz Wolontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo DUŻO CZASU zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomyslÓW dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
piątek, 12 lutego 2010
Moze nasz blog robi sen zimowy? Rozumialabym go...jest absolutnie za zimno dla mnie i rowniez dla blogu, na pewno. Jestem taka przeziebiona... i jestem zla z moja wspolokatorka bo znowu tak krzycze do telefonu. Nie jest w stanie normalnie telefonowac i to tak mnie denerwuje czasami...Teraz tak mi denerwuje ze bardzo glosno slucham muzyke bo juz nie moge slychag jej glosu.
Nie wiem dlaczego dzisjai wszystko mi denerwuje.
Czuje sie troche glupi w pracy. Mam wrazenie ze nasz volontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo dlugo zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomysly dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
Nie wiem dlaczego dzisjai wszystko mi denerwuje.
Czuje sie troche glupi w pracy. Mam wrazenie ze nasz volontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo dlugo zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomysly dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
sobota, 6 lutego 2010
niedziela, 10 stycznia 2010
Bruksela, dzien 3.
Dzisiaj miala[] byc moj "dzien administracYjny", musialam ZAREJESTROWAĆ sie w ratuszu, MUSIAŁAM SIĘ UBEZPIECZYĆ i tak dalej... wiec Wstalam o 6.30, o 8 bylam przed ratuszEM. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? WYZNACZONO MI termin za póltora miesiacA []. Nie wierze! Przed swietaMI nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge MIEĆ WYZNACZONY termin albo czy daja rano terminy NA TEN SAM DZIEŃ. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin NA TEN SAM DZIEŃ. Aha JASNE!...moj TEN sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: NajpliŻszE biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, POmyslalam. biuro GŁÓWNE zawsze jest otwartyE, sprawdzilam to wczesniej. Wiec POjechalam tam. []glupIM brukselSKim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprAsZAmy, ale 4 stycznia [] zamnkietE. Ahhh!! Ale byl[] tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnknietE. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura UBEZPIECZENIOWEGO...
Pózniej jeszcze mam SPOTKANIE w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaNe karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe NA KOMÓRKĘ...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez bylY fajnE. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chorY. Ma jakis problem z plucaMI. Nie jest TO smiertelnE albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dniaCH tak mNIE denerwowal[] ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
Dzisiaj miala[] byc moj "dzien administracYjny", musialam ZAREJESTROWAĆ sie w ratuszu, MUSIAŁAM SIĘ UBEZPIECZYĆ i tak dalej... wiec Wstalam o 6.30, o 8 bylam przed ratuszEM. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? WYZNACZONO MI termin za póltora miesiacA []. Nie wierze! Przed swietaMI nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge MIEĆ WYZNACZONY termin albo czy daja rano terminy NA TEN SAM DZIEŃ. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin NA TEN SAM DZIEŃ. Aha JASNE!...moj TEN sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: NajpliŻszE biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, POmyslalam. biuro GŁÓWNE zawsze jest otwartyE, sprawdzilam to wczesniej. Wiec POjechalam tam. []glupIM brukselSKim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprAsZAmy, ale 4 stycznia [] zamnkietE. Ahhh!! Ale byl[] tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnknietE. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura UBEZPIECZENIOWEGO...
Pózniej jeszcze mam SPOTKANIE w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaNe karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe NA KOMÓRKĘ...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez bylY fajnE. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chorY. Ma jakis problem z plucaMI. Nie jest TO smiertelnE albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dniaCH tak mNIE denerwowal[] ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
poniedziałek, 4 stycznia 2010
Brüssel Lodz
Bruksela, dzien 3.
Dzisiaj miala byc moj "dzien administracjiny", musialam registrowac sie w ratuszu, w ubezpieczeniu i tak dalej... wiec stalam o 6h30, o 8 bylam przed ratuszu. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? Dostalam termin za póltora miesiac zeby registrowac sie. Nie wierze! Przed swieta nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge dostac termin albo czy daja rano terminy dla samego dnia. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin dla samego dnia. Aha...moj sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: Najpliszy biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, myslalam. Centralny biuro zawsze jest otwarty, sprawdzilam to wczesniej. Wiec jechalam tam. Z glupym brukselksim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprosimy, ale 4 stycznia jest zamnkiety. Ahhh!! Ale bylo tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnkniety. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura ubezpieczenia...
Pózniej jeszcze mam termin w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaje karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe komórkowa...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez byla fajna. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chora. Ma jakis problem z pluca. Nie jest smiertelny albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dnia tak mi denerwowala ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
Dzisiaj miala byc moj "dzien administracjiny", musialam registrowac sie w ratuszu, w ubezpieczeniu i tak dalej... wiec stalam o 6h30, o 8 bylam przed ratuszu. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? Dostalam termin za póltora miesiac zeby registrowac sie. Nie wierze! Przed swieta nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge dostac termin albo czy daja rano terminy dla samego dnia. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin dla samego dnia. Aha...moj sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: Najpliszy biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, myslalam. Centralny biuro zawsze jest otwarty, sprawdzilam to wczesniej. Wiec jechalam tam. Z glupym brukselksim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprosimy, ale 4 stycznia jest zamnkiety. Ahhh!! Ale bylo tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnkniety. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura ubezpieczenia...
Pózniej jeszcze mam termin w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaje karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe komórkowa...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez byla fajna. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chora. Ma jakis problem z pluca. Nie jest smiertelny albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dnia tak mi denerwowala ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
niedziela, 27 grudnia 2009
VERLERNT??? nein! Die Situation ist viel schlimmer! Ich kann mich kaum an die Zeiten erinnern, ALS ich noch so eine Sprache wie Deutsch kannte. Statt mit dem Franzözischen anzufangen, hätte ich mich für einen Kurs beim GI anmelden sollen! Hilfe!!!
Ok, genug GEJAMMERT. Sag mir, wie war dein[] Weihnachten? Ich bedanke mich noch mal ganz herzlich für die coole Postkarte (100 Prozent mein Stil :) Ich bin wieder in Warschau angekommen, hier ist jetzt mein Zuhause, heehee, komisch, das sind nur viele große leere Zimmer, mein Schlafzimmer und die Küche und das war´s. Trotzdem, das ist[,] was ich mein Zuhause nenne. Es ist mir zum ersten Mal dieses Jahr passiert, dass ich mich nicht wohl zu Hause gefühlt habe. Ich meine, die Feierlichkeiten waren total cool, alle waren nett, der Weihnachtsmann hatte einEN sehr guteN Geschmack (naja, endlich!), das Essen war ausgezeichnet und trotzdem, ich weiß nicht wirklich warum, konnte ich dieses komisches Gefühl nicht loswerden.
Und wie war der 70. Gebrutstag von deinem Papa? Und ist Svea schon bei dir?
Ich bin eine neugeborene Christin jetzt, ich muss in die Kirche :) Mach's gut!
Ok, genug GEJAMMERT. Sag mir, wie war dein[] Weihnachten? Ich bedanke mich noch mal ganz herzlich für die coole Postkarte (100 Prozent mein Stil :) Ich bin wieder in Warschau angekommen, hier ist jetzt mein Zuhause, heehee, komisch, das sind nur viele große leere Zimmer, mein Schlafzimmer und die Küche und das war´s. Trotzdem, das ist[,] was ich mein Zuhause nenne. Es ist mir zum ersten Mal dieses Jahr passiert, dass ich mich nicht wohl zu Hause gefühlt habe. Ich meine, die Feierlichkeiten waren total cool, alle waren nett, der Weihnachtsmann hatte einEN sehr guteN Geschmack (naja, endlich!), das Essen war ausgezeichnet und trotzdem, ich weiß nicht wirklich warum, konnte ich dieses komisches Gefühl nicht loswerden.
Und wie war der 70. Gebrutstag von deinem Papa? Und ist Svea schon bei dir?
Ich bin eine neugeborene Christin jetzt, ich muss in die Kirche :) Mach's gut!
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Eine Woche, drei Jobabsagen, und wie viele Dates? Tja, daran kann ich mich nicht erinnern...Die Bilanz sollte klar sein, ist sie aber nicht. Ich will arbeiten! Ne, eigentlich ist es falsch, ich will nicht arbeiten, ich will einfach einen Job und eine Überweisung am Ende des Monats, ist klar, oder?
DIE Scheiß[] Arbeitsgeber wollen mich nicht einstellen! Ja, ok, das stimmt, ich bin zu selbstsicher, vlt sollte ich dann die Suche nach eine AssistentinNENstelle aufgeben und MICH stattdessen [] um eine Salesstelle bewerben, wo meine SelbstsicherHeit bessere Chancen hätte? Keine Ahnung. Oder sollte ich vlt meine eigene Firma gründen? Ja! Das klingt gut! Wysokinska Übersetzung Services. Dann könnte ich Joanna einstellen, eigentlich die beiden Joannas! Wäre cool! Ja, ich muss mir das überlegen.
WÄHRENDDESSEN könntest du mir bitte ein [p]aar coole deutsche Formulierungen beibriNgen? Mhm.. ich weiß nicht was genau, was cooles und nützliches... hahaa, ich muss jetzt los, sonst habe ich keine Zeit mich vor dem Date ZU SCHMINKEN
Autor: wysokinska o 22:06 0 komentarze
DIE Scheiß[] Arbeitsgeber wollen mich nicht einstellen! Ja, ok, das stimmt, ich bin zu selbstsicher, vlt sollte ich dann die Suche nach eine AssistentinNENstelle aufgeben und MICH stattdessen [] um eine Salesstelle bewerben, wo meine SelbstsicherHeit bessere Chancen hätte? Keine Ahnung. Oder sollte ich vlt meine eigene Firma gründen? Ja! Das klingt gut! Wysokinska Übersetzung Services. Dann könnte ich Joanna einstellen, eigentlich die beiden Joannas! Wäre cool! Ja, ich muss mir das überlegen.
WÄHRENDDESSEN könntest du mir bitte ein [p]aar coole deutsche Formulierungen beibriNgen? Mhm.. ich weiß nicht was genau, was cooles und nützliches... hahaa, ich muss jetzt los, sonst habe ich keine Zeit mich vor dem Date ZU SCHMINKEN
niedziela, 27 grudnia 2009
VERLERNT??? nein! Die Situation ist viel schlimmer! Ich kann mich kaum an die Zeiten erinnern wenn ich noch so eine Sprache wie Deutsch kannte. Statt mit dem Franzözischen anzufangen, hätte ich mich für einen Kurs beim GI anmelden sollen! Hilfe!!!
Ok, genug vom Jammern. Sag mir, wie war deine Weihnachten? Ich bedanke mich noch mal ganz herzlich für die coole Postkarte (100 Prozent mein Stil :) Ich bin wieder in Warschau angekommen, hier ist jetzt mein Zuhause, heehee, komisch, das sind nur viele große leere Zimmer, mein Schlafzimmer und die Küche und das war´s. Trotzdem, das ist was ich mein Zuhause nenne. Es ist mir zum ersten Mal dieses Jahr passiert, dass ich mich nicht wohl zu Hause gefühlt habe. Ich meine, die Feierlichkeiten waren total cool, alle waren nett, der Weihnachtsmann hatte ein sehr gutes Geschmack (naja, endlich!), das Essen war ausgezeichnet und trotzdem, ich weiß nicht wirklich warum, konnte ich dieses komisches Gefühl nicht loswerden.
Und wie war der 70. Gebrutstag von deinem Papa? Und ist Svea schon bei dir?
Ich bin eine neugeborene Christin jetzt, ich muss in die Kirche :) Mach's gut!
Ok, genug vom Jammern. Sag mir, wie war deine Weihnachten? Ich bedanke mich noch mal ganz herzlich für die coole Postkarte (100 Prozent mein Stil :) Ich bin wieder in Warschau angekommen, hier ist jetzt mein Zuhause, heehee, komisch, das sind nur viele große leere Zimmer, mein Schlafzimmer und die Küche und das war´s. Trotzdem, das ist was ich mein Zuhause nenne. Es ist mir zum ersten Mal dieses Jahr passiert, dass ich mich nicht wohl zu Hause gefühlt habe. Ich meine, die Feierlichkeiten waren total cool, alle waren nett, der Weihnachtsmann hatte ein sehr gutes Geschmack (naja, endlich!), das Essen war ausgezeichnet und trotzdem, ich weiß nicht wirklich warum, konnte ich dieses komisches Gefühl nicht loswerden.
Und wie war der 70. Gebrutstag von deinem Papa? Und ist Svea schon bei dir?
Ich bin eine neugeborene Christin jetzt, ich muss in die Kirche :) Mach's gut!
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Eine Woche, drei Jobabsagen, und wie viele Dates? Tja, daran kann ich mich nicht erinnern...Die Bilanz sollte klar sein, ist sie aber nicht. Ich will arbeiten! Ne, eigentlich ist es falsch, ich will nicht arbeiten, ich will einfach einen Job und eine Überweisung am Ende des Monats, ist klar, oder?
Scheiße Arbeitsgeber wollen mich nicht einstellen! Ja, ok, das stimmt, ich bin zu selbstsicher, vlt sollte ich dann die Suche nach eine Assistentinstelle aufgeben und stattdessen mich um eine Salesstelle bewerben, wo meine Selbstsicherkeit bessere Chancen hätte? Keine Ahnung. Oder sollte ich vlt meine eigene Firma gründen? Ja! Das klingt gut! Wysokinska Übersetzung Services. Dann könnte ich Joanna einstellen, eigentlich die beiden Joannas! Wäre cool! Ja, ich muss mir das überlegen.
Mittlerweile, könntest du mir bitte ein Paar coole deutsche Formulierungen beibrigen? Mhm.. ich weiß nicht was genau, was cooles und nützliches... hahaa, ich muss jetzt los, sonst habe ich keine Zeit mich vor dem Date makezuupen.
Scheiße Arbeitsgeber wollen mich nicht einstellen! Ja, ok, das stimmt, ich bin zu selbstsicher, vlt sollte ich dann die Suche nach eine Assistentinstelle aufgeben und stattdessen mich um eine Salesstelle bewerben, wo meine Selbstsicherkeit bessere Chancen hätte? Keine Ahnung. Oder sollte ich vlt meine eigene Firma gründen? Ja! Das klingt gut! Wysokinska Übersetzung Services. Dann könnte ich Joanna einstellen, eigentlich die beiden Joannas! Wäre cool! Ja, ich muss mir das überlegen.
Mittlerweile, könntest du mir bitte ein Paar coole deutsche Formulierungen beibrigen? Mhm.. ich weiß nicht was genau, was cooles und nützliches... hahaa, ich muss jetzt los, sonst habe ich keine Zeit mich vor dem Date makezuupen.
niedziela, 20 grudnia 2009
Niestety Post N0 100 jest tylko poprawka...Ale mimo to bardzo sie ciesze, ze juz tak dlugo tu piszemy!! Mimo tEGO, ze juz pisalam tutaj ok 50 razy, teraz nie wiem jak moge miec nasz normalny typ pisma...WszystKIEGO próbowalam, ale zawsze jest takIE gruBE.
Ha, teraz! Juz za godzine Sandra bedzie w Darmstacie, i potem tez Svea. Svea do dzisiaj byla w Kopenhadze, na tEJ konferencji klimatYCZNEJ. I teraz NA weekend dziewczynY u mnie, yuchhu! I potem swieta, swieta, swieta i Bruksela. Jeszcze nie zaczĘlam mojEJ karierY w Belgii. Najpierw swietujemy urodziny taty z jego kolegami, potem swieta, potem urodziny taty z rodzina, potem nowy rok z Vera i innymi i tylko potem przeprowadze sie i bede bogata i znana...
I teraz poprawka!
Tutaj tez mamy snieg. Niestety... nie bardzo lubie snieg[], jest zimny i mokry. Dobrze, ten snieg który wczoraj padal jest naprawde dobrym sniegiem, ale TO CIĄGLE snieg. Ok, mam mocne zasady...Po prostu nie lubie sniegu.
Wczoraj tez wykopali bombe z drugiej wojny swiatOWEJ w Darmstacie. Jechac rowerem nie bylO mozNA, bo bylo za duzo sniegu. Jechac tramwajem tez nie bylO mozNA, bo wykopali bombe na mojej trasie.
Co twoj facet robi ze nie chce wyjechac z Warszawy? Troche rozumiem, bo Warszawa jest super, ale tylko troche, bo trzeba zobaczyc tez cos innego!
Dobrze, musze teraz robic zakupy!
Ha, teraz! Juz za godzine Sandra bedzie w Darmstacie, i potem tez Svea. Svea do dzisiaj byla w Kopenhadze, na tEJ konferencji klimatYCZNEJ. I teraz NA weekend dziewczynY u mnie, yuchhu! I potem swieta, swieta, swieta i Bruksela. Jeszcze nie zaczĘlam mojEJ karierY w Belgii. Najpierw swietujemy urodziny taty z jego kolegami, potem swieta, potem urodziny taty z rodzina, potem nowy rok z Vera i innymi i tylko potem przeprowadze sie i bede bogata i znana...
I teraz poprawka!
Tutaj tez mamy snieg. Niestety... nie bardzo lubie snieg[], jest zimny i mokry. Dobrze, ten snieg który wczoraj padal jest naprawde dobrym sniegiem, ale TO CIĄGLE snieg. Ok, mam mocne zasady...Po prostu nie lubie sniegu.
Wczoraj tez wykopali bombe z drugiej wojny swiatOWEJ w Darmstacie. Jechac rowerem nie bylO mozNA, bo bylo za duzo sniegu. Jechac tramwajem tez nie bylO mozNA, bo wykopali bombe na mojej trasie.
Co twoj facet robi ze nie chce wyjechac z Warszawy? Troche rozumiem, bo Warszawa jest super, ale tylko troche, bo trzeba zobaczyc tez cos innego!
Dobrze, musze teraz robic zakupy!
sobota, 19 grudnia 2009
100
Niestety Post N0 100 jest tylko poprawka...Ale mimo to bardzo sie ciesze, ze juz tak dlugo tu piszemy!! Mimo to, ze juz pisalam tutaj ok 50 razy, teraz nie wiem jak moge miec nasz normalny typ pisma...Wszystko próbowalam, ale zawsze jest tak gruby.
Ha, teraz! Juz za godzine Sandra bedzie w Darmstacie, i potem tez Svea. Svea do dzisiaj byla w Kopenhadze, na ta konferencji klimatu. I teraz weekend dziewczyn u mnie, yuchhu! I potem swieta, swieta, swieta i Bruksela. Jeszcze nie zaczynalam moja kariere w Belgii. Najpierw swietujemy urodziny taty z jego kolegami, potem swieta, potem urodziny taty z rodzina, potem nowy rok z Vera i innymi i tylko potem przeprowadze sie i bede bogata i znana...I teraz poprawka!
Das ist schon unser 99. Post hier, nicht schlecht, gell? Na klar, ES könnte immer besser sein, aber wir tu[]n unser Beste[]s. Tine! In diEsen drei oder vier Monaten habe ich mein[] Deutsch VERlernt, total! Es ist weg, einfach weg, ich musste vor ein paar Tagen etwas auf Deutsch schreiben und das war eine Katastrophe! Ich konnte mich nicht mehr an die Wörter erinnern, die Konstruktionen haben irgendwie sehr falsch geklungen, ganz zu schweigen voN DEN Präteritumformen, ajajaj. Nach diesem kurzen Jammer[]absatz kann ich endlich zu den guten Dingen kommen. Was wäre, wenn ich jeden Tag etwas schreibe würde? Findest du DAS realistisch? Ich nicht, aber naja, versuchen kann man ES immer.
Also jetzt, zu den wirklich guten Dingen. Erstens [] habe ich heute mein Praktikum aufgegeben. Das mache ich immer gut! UnbezaHlte Praktika auf[]geben. I[']m simply the best, haahaa. Zweitens [] war ich gestern bei einem Assessment Center für EINE Stelle ALS Assistentin/Übersetzerin. FÜnf Stunden, kannst du das glauben? UM Ehrlich zu sein [] habe ICH gehoffT, dass die anderen Mädels total dumm und hoffnungslos [] wären, das waren sie aber nicht. Sie waren echt cool und nett und witzig und sprachen alle gut Englisch. Ich [] auf der anderen Seite [] war 40 Minuten verpä[]tet wegen deS SchneeS (Überraschung - es ist Dezemebr und es schneit, wow. Deswegen muss die ganze Stadt stundenlang im Stau stehen) ich war zu [] selbstsicher, vlt IST das meine Art[] STRESS ABZUBAUEN, kann sein, aber echt, ich sollTE darauf aufpassen.
Weitere gute Nachrichten, es schneit seit 2 Tagen, auf meinem Balkon liegt über 20 cm NEUSCHNEE, sehr romantisch!
Ach ja, wenn wir schon beim romantischen Thema sind, dieser Typ, VON deM ich dir erzählt habe, iST noch da. Er ist echt witzig und ich denke ich mag ihn irgendwie, ehh. Nicht gut, nicht gut. Ich wollte umziehen, vlt in Krakau arbeiten, mich um irgendwelche Praktika in DER EU bewerben und da ist er, und was noch schlimmer[] ist, er will nicht wirklich weggehen. Ok, ok, wirklich, ich habe nichts zu klagen, nur so... ein bisschen, symbolisch, so zu sagen, weil ich halt Polnisch bin..
Und wie gehts dir, liebe Kollegin? Hat deine Blitzkarierre in Brüssel schon angefangen?
Tutaj tez mamy snieg. Niestety... nie bardzo lubie sniegu, jest zimny i mokry. Dobrze, ten snieg który wczoraj padal jest naprawde dobrym sniegiem, ale jeszcze jest snieg. Ok, mam mocne zasady...Po prostu nie lubie sniegu.
Wczoraj tez wykopali bombe z drugiej wojny swiata w Darmstacie. Jechac rowerem nie byl mozliwy, bo bylo za duzo sniegu. Jechac tramwajem tez nie byl mozliwy, bo wykopali bombe na mojej trasie.
Co twoj facet robi ze nie chce wyjechac z Warszawy? Troche rozumiem, bo Warszawa jest super, ale tylko troche, bo trzeba zobaczyc tez cos innego!
Dobrze, musze teraz robic zakupy!
papapa
piątek, 18 grudnia 2009
ein schnelles Upadate
Das ist schon unser 99. Post hier, nicht schlecht, gell? Na klar, könnte immer besser sein, aber wir tuen unser Bestens. Tine! In disen drei oder vier Monaten habe ich meinen Deutsch entlernt, total! Es ist weg, einfach weg, ich musste vor ein paar Tagen etwas auf Deutsch schreiben und das war eine Katastrophe! Ich konnte mich nicht mehr an die Wörter erinnern, die Konstruktionen haben irgendwie sehr falsch geklungen, ganz zu schweigen vom Präteritumformen, ajajaj.
Nach diesem kurzen Jammernabsatz kann ich endlich zu den guten Dingen kommen. Was wäre, wenn ich jeden Tag etwas schreibe würde? Findest du es realistisch? Ich nicht, aber naja, versuchen kann man immer.
Also jetzt, zu den wirklich guten Dingen. Erstens, habe ich heute mein Praktikum aufgegeben. Das mache ich immer gut! Unbezaglte Praktika aufzugeben. Im simply the best, haahaa. Zweitens, war ich gestern bei einem Assessment Center für die Stelle von Assistentin/Übersetzerin. FÜnf Stunden, kannst du das glauben? Ehrlich zu sein, ich habe gehoffen, dass die anderen Mädels total dumm und hoffnungslos (gewesen?) wären, das waren sie aber nicht. Sie waren echt cool und nett und witzig und sprachen alle gut Englisch. Ich, auf der anderen Seite, war 40 Minuten verpäatet wegen dem Schnee (Überraschung - es ist Dezemebr und es schneit, wow. deswegen muss die ganze Stadt stundenlang im Stau stehen) ich war zuselbstsicher, vlt das ist meine Art und Weise in der ich Stress löse, kann sein, aber echt, ich soll darauf aufpassen.
Weitere gute Nachrichten, es schneit seit 2 Tagen, auf meinem Balkon liegt über 20 cm vom frischen Schnee, sehr romantisch!
Ach ja, wenn wir schon beim romantischen Thema sind, dieser Typ, über den ich dir erzählt habe, ich noch da. Er ist echt witzig und ich denke ich mag ihn irgendwie, ehh. Nicht gut, nicht gut. Ich wollte umziehen, vlt in Krakau arbeiten, mich um irgendwelche Praktika in EU bewerben und da ist er, und was noch schlimmeres ist, er will nicht wirklich weggehen. Ok, ok, wirklich, ich habe nichts zu klagen, nur so... ein bisschen, symbolisch, so zu sagen, weil ich halt Polnisch bin..
Und wie gehts dir, liebe Kollegin? Hat deine Blitzkarierre in Brüssel schon angefangen?
Nach diesem kurzen Jammernabsatz kann ich endlich zu den guten Dingen kommen. Was wäre, wenn ich jeden Tag etwas schreibe würde? Findest du es realistisch? Ich nicht, aber naja, versuchen kann man immer.
Also jetzt, zu den wirklich guten Dingen. Erstens, habe ich heute mein Praktikum aufgegeben. Das mache ich immer gut! Unbezaglte Praktika aufzugeben. Im simply the best, haahaa. Zweitens, war ich gestern bei einem Assessment Center für die Stelle von Assistentin/Übersetzerin. FÜnf Stunden, kannst du das glauben? Ehrlich zu sein, ich habe gehoffen, dass die anderen Mädels total dumm und hoffnungslos (gewesen?) wären, das waren sie aber nicht. Sie waren echt cool und nett und witzig und sprachen alle gut Englisch. Ich, auf der anderen Seite, war 40 Minuten verpäatet wegen dem Schnee (Überraschung - es ist Dezemebr und es schneit, wow. deswegen muss die ganze Stadt stundenlang im Stau stehen) ich war zuselbstsicher, vlt das ist meine Art und Weise in der ich Stress löse, kann sein, aber echt, ich soll darauf aufpassen.
Weitere gute Nachrichten, es schneit seit 2 Tagen, auf meinem Balkon liegt über 20 cm vom frischen Schnee, sehr romantisch!
Ach ja, wenn wir schon beim romantischen Thema sind, dieser Typ, über den ich dir erzählt habe, ich noch da. Er ist echt witzig und ich denke ich mag ihn irgendwie, ehh. Nicht gut, nicht gut. Ich wollte umziehen, vlt in Krakau arbeiten, mich um irgendwelche Praktika in EU bewerben und da ist er, und was noch schlimmeres ist, er will nicht wirklich weggehen. Ok, ok, wirklich, ich habe nichts zu klagen, nur so... ein bisschen, symbolisch, so zu sagen, weil ich halt Polnisch bin..
Und wie gehts dir, liebe Kollegin? Hat deine Blitzkarierre in Brüssel schon angefangen?
niedziela, 13 grudnia 2009
Droga oslicO,
co, juz pracujesz? juz JESTEŚ absolwentka? Juz oddalas prace magisterska? Twoje zycie jest za szybkIE dla mnie!
Mam teraz pokój w Brukseli. Z Elena i Elena. Mój pokój jest taaaki maly! Ale mieszkanie jest wielkie i ladne i, co jest najwaŻszniejszE, jest nowoczesnE. Po Tybindze juz nie chce mieszkac w starym domu gdzie zawsze cos jest zepsutE. I mamy super balkon, albo raczej tARAS na dachu! Ale moj bardzo maly pokój kosztuje 500€ NA miesiac. Ojojoj... w Warszawie mieszkania dwUpokojowe na rynku starego miasta kosztuja ok 500€. (co najmniej 3 lata temu).
I Bruksela jest brudna, chaotyczna i ciasna. I zawsze pada...juz nie jestem euforyczna :-( (ENTUZJASTYCZNA RACZEJ :)
co, juz pracujesz? juz JESTEŚ absolwentka? Juz oddalas prace magisterska? Twoje zycie jest za szybkIE dla mnie!
Mam teraz pokój w Brukseli. Z Elena i Elena. Mój pokój jest taaaki maly! Ale mieszkanie jest wielkie i ladne i, co jest najwaŻszniejszE, jest nowoczesnE. Po Tybindze juz nie chce mieszkac w starym domu gdzie zawsze cos jest zepsutE. I mamy super balkon, albo raczej tARAS na dachu! Ale moj bardzo maly pokój kosztuje 500€ NA miesiac. Ojojoj... w Warszawie mieszkania dwUpokojowe na rynku starego miasta kosztuja ok 500€. (co najmniej 3 lata temu).
I Bruksela jest brudna, chaotyczna i ciasna. I zawsze pada...juz nie jestem euforyczna :-( (ENTUZJASTYCZNA RACZEJ :)
piątek, 4 grudnia 2009
Droga oslica,
co, juz pracujesz? juz absolwentka? Juz oddalas prace magisterska? Twoje zycie jest za szybko dla mnie!
Mam teraz pokój w Brukseli. Z Elena i Elena. Mój pokój jest taaaki maly! Ale mieszkanie jest wielkie i ladne i, co jest najwaszniejszy, jest nowoczesny. Po Tybindze juz nie chce mieszkac w starym domu gdzie zawsze cos jest zepsuty. I mamy super balkon, albo raczej terasa na dachu! Ale moj bardzo maly pokój kosztuje 500€ w miesiacu. Ojojoj... w Warszawie mieszkania dwapokojowe na rynku starego miasta kosztuja ok 500€. (conajmniej 3 lata temu).
I Bruksela jest brudna, chaotyczna i ciasna. I zawsze pada...juz nie jestem euforyczna :-(
co, juz pracujesz? juz absolwentka? Juz oddalas prace magisterska? Twoje zycie jest za szybko dla mnie!
Mam teraz pokój w Brukseli. Z Elena i Elena. Mój pokój jest taaaki maly! Ale mieszkanie jest wielkie i ladne i, co jest najwaszniejszy, jest nowoczesny. Po Tybindze juz nie chce mieszkac w starym domu gdzie zawsze cos jest zepsuty. I mamy super balkon, albo raczej terasa na dachu! Ale moj bardzo maly pokój kosztuje 500€ w miesiacu. Ojojoj... w Warszawie mieszkania dwapokojowe na rynku starego miasta kosztuja ok 500€. (conajmniej 3 lata temu).
I Bruksela jest brudna, chaotyczna i ciasna. I zawsze pada...juz nie jestem euforyczna :-(
poniedziałek, 30 listopada 2009
esel
ich, ich, ich, es dreht sich alles um mich ;) sagte die Absolventin und ging schlafen nach dem ersten anstrengenden Arbeitstag
czwartek, 26 listopada 2009
Poprawka
[B]ravo[,] google! [S]ie haben endlich die polnischen Monate in der DatumSangabe richtig dekliniert!!!
środa, 25 listopada 2009
Und natürlich muss ich nicht ´leider´ mit meinen Eltern trinken. Heeheee, das ist der HÖHEPUNKt des Tages. Ich bin doch polnisch.
Ach, ja! Und Kopenhagen! Ich muss dir unbedingt von Kopenhagen erzählen. Aber vlt nicht heute. MIR IST schon schwindelig. Das ist doch die beste Zeit[,] UM mit einer Übersetzung anzufangen, dann FLIEßT der Text.
Ach, genuG von dem langweiligen Scheiß. Jetzt komme ich zum richtigen Thema... nämlich - die Männer. Meine liebe Tine! Bevor ich mehr schreibe[,] soLLTE ich vlt unserEN Blog irgendwie verbergen, gell? Ich habe einen Mann kennengelernt. Er ist eingebildet, mega ironisch, voll witzig und nicht immer nett - im KlARTEXT [ODER: KURZ]: das Ideal. ODER ER WÄRE ES, wenn er ein bischen GRÖßER wäre. Das ist er aber nicht. Er ist eigentlich viel kleiner als ich. Kannst du ES glauben? Ech, alle meinen Theorien sind schief gegangen.
Meine liebe Tine, ich werde dir ausführlich berichten, wie es UM DIE BEIDEN SACHEN STEHT. Jetzt muss ich leider gehen[,] UM mit meinen Eltern einen Kurzen zu trinken.
środa, 25 listopada 2009
Es geht nicht darum, dass ich und die Karriere uns gegenseitig ausschließen. Nein, aber ich und die Umsonstarbeit - doch. Deswegen gebe ich die Suche nicht auf. Was ist noch Schlimmeres - die Suche nach der Arbeit habe ich mit der Suche nach einem Typen zusammengebunden. Und...? Tja, ich weiß nicht... Randevous gibt es, Interviews gibt es auch. Was kommt aber darauf aus? Das weiß ich nicht. Im Interview heute wußte ich null Komma nichts über die Firma, in der ich mich für den Job geworben hatte. Zusätzlich haben sie mit mir auf Spanisch gesprochen! Spanisch? Entschuldigung??? Ich habe A1 geschrieben, ist das doch nicht klar, dass ich es kaum kenne? Scheiße, das war echt peinlich. Aber danach ging es besser, ich sprach besseres Deutsch, als die Frau, die mich abfragen sollte. Na ja, es ging besser, bis ich nach meinen Lohnerwartungen gefragt wurde. Dann habe ich eine Summe genannt und wollte nicht runterkommen... Tja, ich weiß nicht, ob es eine gute Strategie war. Mal gucken.
Ach, genung von dem langweiligen Scheiß. Jetzt komme ich zum richtigen Thema... nämlich - die Männer. Meine liebe Tine! Bevor ich mehr schreibe soll ich vlt unser Blog irgendwie verbergen, gell? Ich habe einen Mann kennengelernt. Er ist eingebildet, mega ironisch, voll witzig und nicht immer nett - im Kurztext: das Ideal. Wäre er, wenn er ein bischen höcher wäre. Das ist er aber nicht. Er ist eigentlich viel kleiner als ich. Kannst du daran glauben? Ech, alle meinen Theorien sind schief gegangen.
Meine liebe Tine, ich werde dir ausführlich berichten, wie es mit den beiden Sachen geht. Jetzt muss ich leider gehen mit meinen Eltern einen Kurzen zu trinken.
Ach, genung von dem langweiligen Scheiß. Jetzt komme ich zum richtigen Thema... nämlich - die Männer. Meine liebe Tine! Bevor ich mehr schreibe soll ich vlt unser Blog irgendwie verbergen, gell? Ich habe einen Mann kennengelernt. Er ist eingebildet, mega ironisch, voll witzig und nicht immer nett - im Kurztext: das Ideal. Wäre er, wenn er ein bischen höcher wäre. Das ist er aber nicht. Er ist eigentlich viel kleiner als ich. Kannst du daran glauben? Ech, alle meinen Theorien sind schief gegangen.
Meine liebe Tine, ich werde dir ausführlich berichten, wie es mit den beiden Sachen geht. Jetzt muss ich leider gehen mit meinen Eltern einen Kurzen zu trinken.
Swietny post, naprawde!
Ale czasami studenci (przepraszam, absolwenci) jak my tez maja szeczesciE... Tak jak ja!
Dwa tygodnie temu mialam mój ostatni egzamin. Pani profesor byla godzinke za pózno, ale nie szkodzi, jestem cierpliwa, i to byl tylko MÓJ ostatni[], najwaszniejszy[] egzamin[], nie trzeba byc tak punktualnie, naprawde! Mialam czas zeby NAPIĆ SIĘ nastepnEJ kawY...Egzamin trwal[] godzine i nic nie pamietam. Tylko wiem, ze byl w porzadku. I ze dostalam 1.0 Z pisemnEGO (1.7 Z ustnEGO). Wiec mam w koncu, liczac wszystko razem "bardzo dobra" ocene!
Troche swietowalam, pilam, robilam zakupY i koniec Tybingi! Pojechalam do ParyzA. Seminarium bylO niedobrZE ZorganiZowanE, ale troche sie uczylam wegierskiego, wiec juz DLATEGO bylo warto tam jechac. Taki fajny jezyk! I bylam w Paryzu. Moja pierwsza milosc... pierwsza milosc trwa na calE wieki, teraz TO wiem! Paryz byl piekny, ludziE bYli mili, DAWNI koledzy wspaniali! Przeszlam przez miasTO W rózowYCH okularaCH. I tam dostalam wiadomosc (przez sms), ze moge jechac do Brukseli NA rozmowE kwalifikacyjnĄ. Wiec wrócilam do domu w poniedzialek bardzo pózno, we wtorek przygotowalam sie na rozmowe i w srode juz bylam w pociagu do Brukseli. Poszlam do budynki NA Rue du Trone, spotkalam mila sekretarke, krótka rozmowa z szefowa, impreza z inna Ania z Warszawy i innymI praktykanTAMI, pociag w czwartek i jeszcze w pociagu, telefon: Hello Christine, how are you? I am calling to offer you the job. Would you like to take it? Ahhh!! JasnE! Of course! Yes, yes, yes! Dlaczego czekac na inne rozmowy (wyslalam tez CV do dwOCH innych NGO[]), jesli mam fajna pracĘ w Brukseli?
Wiec tak: Od stycznia do grudnia bede pracowac dla International Falcon Movement (miedzynarodowa lewicowa organiZacja mlodziezy), bede podrózowac do Afryki, Ameryki Poludniej, do Pragi, do Wiednia..., bede zarabiac pieniadze (!!!). Hach, jak zycie jest fajne!
Ale historia sie nie konczy: Tutaj w Darmstadt "Jugendbildungswerk" nie jest zadowolonE, bo chcieli, zeBYM pracOWAŁA dla nich przez trzY miesiecE... mój byly szef (podczas praktyki) w Staatskanzlei w Wiesbaden chce ze mna rozmawiac w poniedzialek o karierzE u niego (ok, nie wiem czy o tym, ale chce rozmawiac ze mna i nie wiem jaki inny powód móglby miec).
Czuje sie naprawde dobrze :-)
Und die Moral von der Geschicht... ty tez mozesz miec szeszciE! Najpierw skoncz Swoja prace magisterska, i potem Zrobisz tez kariere!
Drugie podsumowanie: Niestety nie mam czasu i pieniedzY zeby juz teraz jechac do Warszawy... musze najpierw znowu jechac do Brukseli i znalezc miezskanie. Bardzo mi przykro!
Ale czasami studenci (przepraszam, absolwenci) jak my tez maja szeczesciE... Tak jak ja!
Dwa tygodnie temu mialam mój ostatni egzamin. Pani profesor byla godzinke za pózno, ale nie szkodzi, jestem cierpliwa, i to byl tylko MÓJ ostatni[], najwaszniejszy[] egzamin[], nie trzeba byc tak punktualnie, naprawde! Mialam czas zeby NAPIĆ SIĘ nastepnEJ kawY...Egzamin trwal[] godzine i nic nie pamietam. Tylko wiem, ze byl w porzadku. I ze dostalam 1.0 Z pisemnEGO (1.7 Z ustnEGO). Wiec mam w koncu, liczac wszystko razem "bardzo dobra" ocene!
Troche swietowalam, pilam, robilam zakupY i koniec Tybingi! Pojechalam do ParyzA. Seminarium bylO niedobrZE ZorganiZowanE, ale troche sie uczylam wegierskiego, wiec juz DLATEGO bylo warto tam jechac. Taki fajny jezyk! I bylam w Paryzu. Moja pierwsza milosc... pierwsza milosc trwa na calE wieki, teraz TO wiem! Paryz byl piekny, ludziE bYli mili, DAWNI koledzy wspaniali! Przeszlam przez miasTO W rózowYCH okularaCH. I tam dostalam wiadomosc (przez sms), ze moge jechac do Brukseli NA rozmowE kwalifikacyjnĄ. Wiec wrócilam do domu w poniedzialek bardzo pózno, we wtorek przygotowalam sie na rozmowe i w srode juz bylam w pociagu do Brukseli. Poszlam do budynki NA Rue du Trone, spotkalam mila sekretarke, krótka rozmowa z szefowa, impreza z inna Ania z Warszawy i innymI praktykanTAMI, pociag w czwartek i jeszcze w pociagu, telefon: Hello Christine, how are you? I am calling to offer you the job. Would you like to take it? Ahhh!! JasnE! Of course! Yes, yes, yes! Dlaczego czekac na inne rozmowy (wyslalam tez CV do dwOCH innych NGO[]), jesli mam fajna pracĘ w Brukseli?
Wiec tak: Od stycznia do grudnia bede pracowac dla International Falcon Movement (miedzynarodowa lewicowa organiZacja mlodziezy), bede podrózowac do Afryki, Ameryki Poludniej, do Pragi, do Wiednia..., bede zarabiac pieniadze (!!!). Hach, jak zycie jest fajne!
Ale historia sie nie konczy: Tutaj w Darmstadt "Jugendbildungswerk" nie jest zadowolonE, bo chcieli, zeBYM pracOWAŁA dla nich przez trzY miesiecE... mój byly szef (podczas praktyki) w Staatskanzlei w Wiesbaden chce ze mna rozmawiac w poniedzialek o karierzE u niego (ok, nie wiem czy o tym, ale chce rozmawiac ze mna i nie wiem jaki inny powód móglby miec).
Czuje sie naprawde dobrze :-)
Und die Moral von der Geschicht... ty tez mozesz miec szeszciE! Najpierw skoncz Swoja prace magisterska, i potem Zrobisz tez kariere!
Drugie podsumowanie: Niestety nie mam czasu i pieniedzY zeby juz teraz jechac do Warszawy... musze najpierw znowu jechac do Brukseli i znalezc miezskanie. Bardzo mi przykro!
sobota, 21 listopada 2009
Swietny post, naprawde!
Ale czasami studenci (przepraszam, absolwenci) jak my tez maja szeczescia... Tak jak ja!
Dwa tygodnie temu mialam mój ostatni egzamin. Pani profesor byla godzinke za pózno, ale nie szkodzi, jestem cierpliwa, i to byl tylko moim ostatnim, najwaszniejszym egzaminem, nie trzeba byc tak punktualnie, naprawde! Mialam czas zeby pic nastepna kawe...Egzamin trwala godzine i nic nie pamietam. Tylko wiem, ze byl w porzadku. I ze dostalam 1.0 w pisemnym (1.7 w ustnym). Wiec mam wkoncu, liczac wszystko razem "bardzo dobra" ocene!
Troche swietowalam, pilam, robilam zakupe i koniec Tybingi! Pojechalam do Paryzu. Seminarium byl niedobry organisowany, ale troche sie uczylam wegierskiego, wiec juz bylo warto tam jechac. Taki fajny jezyk! I bylam w Paryzu. Moja pierwsza milosc... pierwsza milosc trwa na caly wieki, tego teraz wiem! Paryz byl piekny, ludzi bili mili, stare koledzy wspaniali! Przeszlam przez miastem z rózowanymy okularami. I tam dostalam wiadomosc (przez sms), ze moge jechac do Brukseli do rozmowy kwalifikacyjnej. Wiec wrócilam do domu w poniedzialek bardzo pózno, we wtorek przygotowalam sie na rozmowe i w srode juz bylam w pociagu do Brukseli. Poszlam do budynki w Rue du Trone, spotkalam mila sekretarke, krótka rozmowa z szefowa, impreza z inna Ania z Warszawy i innymy praktykanci, pociag w czwartek i, jeszcze w pociagu, telefon: Hello Christine, how are you? I am calling to offer you the job. Would you like to take it? Ahhh!! Jasny! Of course! Yes, yes, yes! Dlaczego czekac na inne rozmowy (wyslalam tez CV do dwa innych NGOs), jesli mam fajna praca w Brukseli?
Wiec tak: Od stycznia do grudnia bede pracowac dla International Falcon Movement (miedzynarodowa lewicowa organisacja mlodziezy), bede podrózowac do Afryki, Ameryki Poludniej, do Pragi, do Wiednia..., bede zarabiac pieniadze (!!!). Hach, jak zycie jest fajne!
Ale historia sie nie konczy: Tutaj w Darmstadt "Jugendbildungswerk" nie jest zadowolony, bo chcieli, ze pracuje dla nich przez trzech miesiecy... mój byly szef (podczas praktyki) w Staatskanzlei w Wiesbaden chce ze mna rozmawiac w poniedzialek o karierzy u niego (ok, nie wiem czy o tym, ale chce rozmawiac ze mna i nie wiem jaki inny powód móglby miec).
Czuje sie naprawde dobrze :-)
Und die Moral von der Geschicht... ty tez mozesz miec szeszcia! Najpierw skoncz twoja prace magisterska, i potem robisz tez kariere!
Drugie podsumowanie: Niestety nie mam czasu i pieniedze zeby juz teraz jechac do Warszawy... musze najpierw znowu jechac do Brukseli i znalezc miezskanie. Bardzo mi przykro!
Ale czasami studenci (przepraszam, absolwenci) jak my tez maja szeczescia... Tak jak ja!
Dwa tygodnie temu mialam mój ostatni egzamin. Pani profesor byla godzinke za pózno, ale nie szkodzi, jestem cierpliwa, i to byl tylko moim ostatnim, najwaszniejszym egzaminem, nie trzeba byc tak punktualnie, naprawde! Mialam czas zeby pic nastepna kawe...Egzamin trwala godzine i nic nie pamietam. Tylko wiem, ze byl w porzadku. I ze dostalam 1.0 w pisemnym (1.7 w ustnym). Wiec mam wkoncu, liczac wszystko razem "bardzo dobra" ocene!
Troche swietowalam, pilam, robilam zakupe i koniec Tybingi! Pojechalam do Paryzu. Seminarium byl niedobry organisowany, ale troche sie uczylam wegierskiego, wiec juz bylo warto tam jechac. Taki fajny jezyk! I bylam w Paryzu. Moja pierwsza milosc... pierwsza milosc trwa na caly wieki, tego teraz wiem! Paryz byl piekny, ludzi bili mili, stare koledzy wspaniali! Przeszlam przez miastem z rózowanymy okularami. I tam dostalam wiadomosc (przez sms), ze moge jechac do Brukseli do rozmowy kwalifikacyjnej. Wiec wrócilam do domu w poniedzialek bardzo pózno, we wtorek przygotowalam sie na rozmowe i w srode juz bylam w pociagu do Brukseli. Poszlam do budynki w Rue du Trone, spotkalam mila sekretarke, krótka rozmowa z szefowa, impreza z inna Ania z Warszawy i innymy praktykanci, pociag w czwartek i, jeszcze w pociagu, telefon: Hello Christine, how are you? I am calling to offer you the job. Would you like to take it? Ahhh!! Jasny! Of course! Yes, yes, yes! Dlaczego czekac na inne rozmowy (wyslalam tez CV do dwa innych NGOs), jesli mam fajna praca w Brukseli?
Wiec tak: Od stycznia do grudnia bede pracowac dla International Falcon Movement (miedzynarodowa lewicowa organisacja mlodziezy), bede podrózowac do Afryki, Ameryki Poludniej, do Pragi, do Wiednia..., bede zarabiac pieniadze (!!!). Hach, jak zycie jest fajne!
Ale historia sie nie konczy: Tutaj w Darmstadt "Jugendbildungswerk" nie jest zadowolony, bo chcieli, ze pracuje dla nich przez trzech miesiecy... mój byly szef (podczas praktyki) w Staatskanzlei w Wiesbaden chce ze mna rozmawiac w poniedzialek o karierzy u niego (ok, nie wiem czy o tym, ale chce rozmawiac ze mna i nie wiem jaki inny powód móglby miec).
Czuje sie naprawde dobrze :-)
Und die Moral von der Geschicht... ty tez mozesz miec szeszcia! Najpierw skoncz twoja prace magisterska, i potem robisz tez kariere!
Drugie podsumowanie: Niestety nie mam czasu i pieniedze zeby juz teraz jechac do Warszawy... musze najpierw znowu jechac do Brukseli i znalezc miezskanie. Bardzo mi przykro!
Du bist eine Absolventin und du stellst dir die Frage: was UN TUN?
Gemeinerweise bist NICHT MEHR DU DIEJENIGE, DIE ENTSCHEIDET [sorry, Entscheidungsnehmerin gibt es leider nicht...finde ich auch doof]. Stattdessen gibt's jetzt tausende Leute, die denken, dass sie besser wissen, wo und woran du arbeiten sollst. Arbeiten... ups, ein falsches Wort, schließlich SETZT das Wort arbeiten voraus, dass du dafür[,] was du acht Stunden pro Tag TUST, Geld bekommst. Ha, hier liegt der Hund begraben. Der Hund deiner Träume[bez n], deiner optimistischen Erwartungen an dIE Zukunft...alles begraben. Was bleibt? Du (aka Dummkopf) mitten in einer superkniff[]ligeN Situation. Einerseits willst du logischerweise endlich mal gutes (oder ZUMINDEST nicht-mehr-symbolisches) Geld verdienen. Auf der anderen Seite gibt es so genannte[BEZ N] Consultants, deren Erwartungen an dich natürlich groß sind, after all bist DU clever (wir laden nur clevere Leute zum Interview EIN), du hast [] eine[] gute[] Uni absolviert (natürlich wollen wir niemanden, der in Kozia Wolka studiert hat), du hast viel Erfahrung (wir wollen bloß Leute di GLEICHZEITIG super Noten plus super Erfahrung BEKOMMEN haben), das heißt, ja! du bist eine ausgezeichneter Kandidatin für eine der besten Stellen in unserer Firma - komm am Montag um 8, oder lieber um 7, dann kannst du schon um 18 WIEDER GEHEN. Und natürlich wirst du nach drei Monaten Referenzen von uns bekommen. Mit dem Logo, ach, das ist doch ein ehrliches Geschäft, findest du nicht, liebe PRAKTIKANTIN?
Gemeinerweise bist NICHT MEHR DU DIEJENIGE, DIE ENTSCHEIDET [sorry, Entscheidungsnehmerin gibt es leider nicht...finde ich auch doof]. Stattdessen gibt's jetzt tausende Leute, die denken, dass sie besser wissen, wo und woran du arbeiten sollst. Arbeiten... ups, ein falsches Wort, schließlich SETZT das Wort arbeiten voraus, dass du dafür[,] was du acht Stunden pro Tag TUST, Geld bekommst. Ha, hier liegt der Hund begraben. Der Hund deiner Träume[bez n], deiner optimistischen Erwartungen an dIE Zukunft...alles begraben. Was bleibt? Du (aka Dummkopf) mitten in einer superkniff[]ligeN Situation. Einerseits willst du logischerweise endlich mal gutes (oder ZUMINDEST nicht-mehr-symbolisches) Geld verdienen. Auf der anderen Seite gibt es so genannte[BEZ N] Consultants, deren Erwartungen an dich natürlich groß sind, after all bist DU clever (wir laden nur clevere Leute zum Interview EIN), du hast [] eine[] gute[] Uni absolviert (natürlich wollen wir niemanden, der in Kozia Wolka studiert hat), du hast viel Erfahrung (wir wollen bloß Leute di GLEICHZEITIG super Noten plus super Erfahrung BEKOMMEN haben), das heißt, ja! du bist eine ausgezeichneter Kandidatin für eine der besten Stellen in unserer Firma - komm am Montag um 8, oder lieber um 7, dann kannst du schon um 18 WIEDER GEHEN. Und natürlich wirst du nach drei Monaten Referenzen von uns bekommen. Mit dem Logo, ach, das ist doch ein ehrliches Geschäft, findest du nicht, liebe PRAKTIKANTIN?
czwartek, 19 listopada 2009
Du bist eine Absolventin und du stellst dir die Frage: was tun nun?
Gemeinerweise bist du nicht mehr die Entscheidungsnehmerin. Stattdessen gibt's jetzt tausende Leute, die denken, dass sie besser wissen, wo und woran du arbeiten sollst. Arbeiten... ups, ein falsches Wort, schließlich das Wort arbeiten setzt voraus, dass du dafür was du acht Stunden pro Tag tuest Geld bekommst. Ha, hier liegt der Hund begraben. Der Hund deiner Träumen, deiner optimistischen Erwartungen an der Zukunft...alles begraben. Was bleibt? Du (aka Dummkopf) mitten in einer super kniffelige Situation. Einerseits willst du logischerweise endlich mal gutes (oder mindestens nicht-mehr-symbolisches) Geld verdienen. Auf der anderen Seite gibt es so genannten Consultants, deren Erwartungen an dich natürlich groß sind, after all, du bist clever (wir laden nur clevere Leute zum Interview), du hast von einer guten Uni absolviert (natürlich wollen wir niemanden, der in Kozia Wolka studiert hat), du hast viel Erfahrung (wir wollen bloß Leute die super Noten plus super Erfahrung gleichzeitig gegkriegt haben), das heißt, ja! du bist eine ausgezeichneter Kandidatin für eine der besten Stellen in unserer Firma - komm am Montag um 8, oder lieber um 7, dann kannst du schon um 18 los. Und natürlich wirst du nach drei Monaten Referenzen von uns bekommen. Mit dem Logo, ach, das ist doch ein ehrliches Geschäft, findest du nicht, liebe PRAKTIKANTIN?
Gemeinerweise bist du nicht mehr die Entscheidungsnehmerin. Stattdessen gibt's jetzt tausende Leute, die denken, dass sie besser wissen, wo und woran du arbeiten sollst. Arbeiten... ups, ein falsches Wort, schließlich das Wort arbeiten setzt voraus, dass du dafür was du acht Stunden pro Tag tuest Geld bekommst. Ha, hier liegt der Hund begraben. Der Hund deiner Träumen, deiner optimistischen Erwartungen an der Zukunft...alles begraben. Was bleibt? Du (aka Dummkopf) mitten in einer super kniffelige Situation. Einerseits willst du logischerweise endlich mal gutes (oder mindestens nicht-mehr-symbolisches) Geld verdienen. Auf der anderen Seite gibt es so genannten Consultants, deren Erwartungen an dich natürlich groß sind, after all, du bist clever (wir laden nur clevere Leute zum Interview), du hast von einer guten Uni absolviert (natürlich wollen wir niemanden, der in Kozia Wolka studiert hat), du hast viel Erfahrung (wir wollen bloß Leute die super Noten plus super Erfahrung gleichzeitig gegkriegt haben), das heißt, ja! du bist eine ausgezeichneter Kandidatin für eine der besten Stellen in unserer Firma - komm am Montag um 8, oder lieber um 7, dann kannst du schon um 18 los. Und natürlich wirst du nach drei Monaten Referenzen von uns bekommen. Mit dem Logo, ach, das ist doch ein ehrliches Geschäft, findest du nicht, liebe PRAKTIKANTIN?
sobota, 7 listopada 2009
Es wurden kritischen Stimmen gevoiced, dass das Mädel sich freuen soll. Natürlich freut sie sich. Am liebsten freut sie sich, wenn sie Besuch bekommt. Und am allerliebsten freut sie sich, wenn sie Besuch aus Wroclaw bekommt und die Gäste bringen ihr viele (mehr oder weniger) nützlichen Wörter bei, die sie natürlich sofort vergisst.
poniedziałek, 2 listopada 2009
esel
Tja, sie wartet und wartet auf das Sydrom. Es kommt aber nicht, was kommt stattdessen? Der Winter und viel Arbeit, aber kein Post-Erasmus Syndrom. Dann fragt sich das Mädel - ist alles in Ordnung mit mir? Aber dessen kann man nie sicher sein! Für lau denkt sie an die Zeit in Tübingen! Das Syndrom ist stur wie ein Esel und will nicht kommen.
poniedziałek, 19 października 2009
.. i POMYŚLAŁA SOBIE, ze musi jechac na wymiane do Niemiec. NAPisala podanie do uniwersytetu i do Fundacji BadenII-WIrtembergII i dostala miesce NA studia w Tybindze ORAZ stypendium! Od poczatku myslala, ze Tybinga jest perfekcjynem miastem dla niej, bo nie ma stresu jak w Jej miescie, bo nie trzeba jechac autobusem i [] nie ma przemyslu, tylko studenci. Tak mial wygladac rok Erasmusa!
We wrzesniu tamtego roku wyjechala zE SWOJEGO kraju do Niemiec i zaraz spotkala mnóstwo przyjaciól z calego swiata! Caly rok minal cudownie i 10 miesiecy pózniej juz musiala wrócic do domu, bo stypendium skonczylO sie. Bardo bala sie [] syndromU Post-Erasmusa. Czytala w niemieckiej gazecie, ze ten syndrom jest ciezka choroba i ze jest w grupie ryzyka. Ale wrócila i ciagle czula sie swietnie! Dlaczego? Bo w Tybindze spotkala innYCH "ErasmusÓW" z jej miasta, wiec nie byla sama w domu. POZA TYM miala bardzo duzo do robienia, bo byla pelen motywacji i pomyslów na prace magisterska. I w koncu zastanowila sie, ze jeszcze raz POJEDZIE do Niemiec zeby sie spotykac z najlepsza partnerka na tandemie na swiecie. To jest najskuteczniejszem lekarstwem NA syndrom Post-Erasmusa. AMEN
We wrzesniu tamtego roku wyjechala zE SWOJEGO kraju do Niemiec i zaraz spotkala mnóstwo przyjaciól z calego swiata! Caly rok minal cudownie i 10 miesiecy pózniej juz musiala wrócic do domu, bo stypendium skonczylO sie. Bardo bala sie [] syndromU Post-Erasmusa. Czytala w niemieckiej gazecie, ze ten syndrom jest ciezka choroba i ze jest w grupie ryzyka. Ale wrócila i ciagle czula sie swietnie! Dlaczego? Bo w Tybindze spotkala innYCH "ErasmusÓW" z jej miasta, wiec nie byla sama w domu. POZA TYM miala bardzo duzo do robienia, bo byla pelen motywacji i pomyslów na prace magisterska. I w koncu zastanowila sie, ze jeszcze raz POJEDZIE do Niemiec zeby sie spotykac z najlepsza partnerka na tandemie na swiecie. To jest najskuteczniejszem lekarstwem NA syndrom Post-Erasmusa. AMEN
sobota, 17 października 2009
... i tak zastanowila sie, ze musi jechac na wymiane do Niemiec. Pisala podanie do uniwersytetu i do Fundacji Badena-Württemberga i dostala miesce studia w Tybindze takze stypendium! Od poczatku myslala, ze Tybinga jest perfekcjynem miastem dla niej, bo nie ma stresu jak w niej miescie, bo nie trzeba jechac autobusem i bo nie ma przemyslu, tylko studenci. Tak mial wygladac rok Erasmusa!
We wrzesniu tamtego roku wyjechala z niej kraju do Niemiec i zaraz spotkala mnóstwo przyjaciól z calego swiata! Caly rok minal cudownie i 10 miesiecy pózniej juz musiala wrócic do domu, bo stypendium skonczyl sie. Bardo bala sie przed syndromem Post-Erasmusa. Czytala w niemieckiej gazecie, ze ten syndrom jest ciezka choroba i ze jest w grupie ryzyka. Ale wrócila i ciagle czula sie swietnie! Dlaczego? Bo w Tybindze spotkala inne "Erasmusi" z jej miasta, wiec nie byla sama w domu. Takze miala bardzo duzo do robienia, bo byla pelen motywacji i pomyslów na prace magisterska. I w koncu zastanowila sie, ze bedzie pojechac jeszcze raz do Niemiec zeby sie spotykac z najlepsza partnerka na tandemie na swiecie. To jest najskuteczniejszem lekarstwem przeciw syndroma Post-Erasmusa.
We wrzesniu tamtego roku wyjechala z niej kraju do Niemiec i zaraz spotkala mnóstwo przyjaciól z calego swiata! Caly rok minal cudownie i 10 miesiecy pózniej juz musiala wrócic do domu, bo stypendium skonczyl sie. Bardo bala sie przed syndromem Post-Erasmusa. Czytala w niemieckiej gazecie, ze ten syndrom jest ciezka choroba i ze jest w grupie ryzyka. Ale wrócila i ciagle czula sie swietnie! Dlaczego? Bo w Tybindze spotkala inne "Erasmusi" z jej miasta, wiec nie byla sama w domu. Takze miala bardzo duzo do robienia, bo byla pelen motywacji i pomyslów na prace magisterska. I w koncu zastanowila sie, ze bedzie pojechac jeszcze raz do Niemiec zeby sie spotykac z najlepsza partnerka na tandemie na swiecie. To jest najskuteczniejszem lekarstwem przeciw syndroma Post-Erasmusa.
Das ist eine traurige Geschichte über ein Mädel, das nach deR Heimkehr kein[] Post-Erasmus Syndrom hatte.
Lassen SIE MICH mit einer Beschreibung beginnen – [zwar NIE PASUJE. Moze: DA] alle guten Geschichten der Weltliteratur mit einer Beschreibung beginnen (sehe Sienkiewicz, Orzeszkowa, UM nur die besten Beispiele zu nennen). Das Mädel, nennen wir sie Marie, konnteES nicht mehr als ein paar Monate zu Hause ERTRAGEN. Sie wollte immer weg, weg vom Stau, von DEN ROT-WEIßEN Kaminen der Stadt, vom mühsamen Rennen nach zu früh kommenden Bussen und Bahnen. Tja! Wenn sie nicht zu früh kamen, dann fIng sie an, ein Buch an der Haltestelle zu lesen und VERPASSTE den Bus DAMIT sowieso, denn sie hatte DEM Busfahrer NICHT GEWINKT, und ja, woher soll ein armer Busfahrer wissen, dass sie gerade ihren Bus NEHMEN wollte!
Wie du, lieber Leser, sehen kannst, es gab genug Gründe für Marie von fernen Ländern und neuen Umgebungen zu träumen. Und so hat sie
to be continued...
Lassen SIE MICH mit einer Beschreibung beginnen – [zwar NIE PASUJE. Moze: DA] alle guten Geschichten der Weltliteratur mit einer Beschreibung beginnen (sehe Sienkiewicz, Orzeszkowa, UM nur die besten Beispiele zu nennen). Das Mädel, nennen wir sie Marie, konnteES nicht mehr als ein paar Monate zu Hause ERTRAGEN. Sie wollte immer weg, weg vom Stau, von DEN ROT-WEIßEN Kaminen der Stadt, vom mühsamen Rennen nach zu früh kommenden Bussen und Bahnen. Tja! Wenn sie nicht zu früh kamen, dann fIng sie an, ein Buch an der Haltestelle zu lesen und VERPASSTE den Bus DAMIT sowieso, denn sie hatte DEM Busfahrer NICHT GEWINKT, und ja, woher soll ein armer Busfahrer wissen, dass sie gerade ihren Bus NEHMEN wollte!
Wie du, lieber Leser, sehen kannst, es gab genug Gründe für Marie von fernen Ländern und neuen Umgebungen zu träumen. Und so hat sie
to be continued...
poniedziałek, 12 października 2009
Das ist eine traurige Geschichte über ein Mädel, das nach dem Heimkehr keinen Post-Erasmus Syndrom hatte.
Lassen uns mit einer Beschreibung beginnen – zwar alle guten Geschichten der Weltliteratur mit einer Beschreibung beginnen (sehe Sienkiewicz, Orzeszkowa, nur die besten Beispiele zu nennen). Das Mädel, nennen wir sie Marie, konnte nicht mehr als ein paar Monate zu Hause dulden. Sie wollte immer weg, weg vom Stau, von weiß-rote Kaminen der Stadt, vom mühsamen Rennen nach zu früh kommenden Bussen und Bahnen. Tja! Wenn sie nicht zu früh kamen, dann fang sie an, ein Buch an der Haltestelle zu lesen und den Bus sowieso verpasste, denn sie hatte nicht gewinkt auf den Busfahrer, und ja, woher soll ein armer Busfahrer wissen, dass sie gerade ihren Bus schaffen wollte!
Wie du, lieber Leser, sehen kannst, es gab genug Gründe für Marie von fernen Ländern und neuen Umgebungen zu träumen. Und so hat sie
to be continued...
Lassen uns mit einer Beschreibung beginnen – zwar alle guten Geschichten der Weltliteratur mit einer Beschreibung beginnen (sehe Sienkiewicz, Orzeszkowa, nur die besten Beispiele zu nennen). Das Mädel, nennen wir sie Marie, konnte nicht mehr als ein paar Monate zu Hause dulden. Sie wollte immer weg, weg vom Stau, von weiß-rote Kaminen der Stadt, vom mühsamen Rennen nach zu früh kommenden Bussen und Bahnen. Tja! Wenn sie nicht zu früh kamen, dann fang sie an, ein Buch an der Haltestelle zu lesen und den Bus sowieso verpasste, denn sie hatte nicht gewinkt auf den Busfahrer, und ja, woher soll ein armer Busfahrer wissen, dass sie gerade ihren Bus schaffen wollte!
Wie du, lieber Leser, sehen kannst, es gab genug Gründe für Marie von fernen Ländern und neuen Umgebungen zu träumen. Und so hat sie
to be continued...
sobota, 3 października 2009
nein, das ist nicht wie auf Deutsch, auf Deutsch es ist wie auf Polnisch, heehee
aber echt, das war auch eine Ueberraschung fuer mich. und vertRAU mir, ich hatte damals KEINE Lust was im Woerterbuch nachzuschlagen
du, es ist scheiss kalt in Warschau, heute muss ich Feuer im Kamin machen (mhm...klingt wie bei den Flinstones, wie sagt man das eigentlich?) sonst wache ich wie ein Eiszapfen auf.
hallo hallo eine Frage , was machst du um so eine Zeit online? muss du nicht arbeiten?
[o której godzinie? Musze sprawdzic rzeczy w sieci, wiec jestem online...albo mialam przerwe!)
Frage Nummer 2: wann gehen wir nach Breslau?
[chce w styczniu. ALE nic nie moge planowac, bo moze dostaje ta prace w Luksemburgu i nie bede miala czasu...trudna situacja...]
Bitte Nummer 1: erzaehl mir doch eine Geschichte ueber Ziegen
[Ok, bede cos pisac. Ale nie teraz. Moze wieczorem.]
aber echt, das war auch eine Ueberraschung fuer mich. und vertRAU mir, ich hatte damals KEINE Lust was im Woerterbuch nachzuschlagen
du, es ist scheiss kalt in Warschau, heute muss ich Feuer im Kamin machen (mhm...klingt wie bei den Flinstones, wie sagt man das eigentlich?) sonst wache ich wie ein Eiszapfen auf.
hallo hallo eine Frage , was machst du um so eine Zeit online? muss du nicht arbeiten?
[o której godzinie? Musze sprawdzic rzeczy w sieci, wiec jestem online...albo mialam przerwe!)
Frage Nummer 2: wann gehen wir nach Breslau?
[chce w styczniu. ALE nic nie moge planowac, bo moze dostaje ta prace w Luksemburgu i nie bede miala czasu...trudna situacja...]
Bitte Nummer 1: erzaehl mir doch eine Geschichte ueber Ziegen
[Ok, bede cos pisac. Ale nie teraz. Moze wieczorem.]
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)