sobota, 17 października 2009

... i tak zastanowila sie, ze musi jechac na wymiane do Niemiec. Pisala podanie do uniwersytetu i do Fundacji Badena-Württemberga i dostala miesce studia w Tybindze takze stypendium! Od poczatku myslala, ze Tybinga jest perfekcjynem miastem dla niej, bo nie ma stresu jak w niej miescie, bo nie trzeba jechac autobusem i bo nie ma przemyslu, tylko studenci. Tak mial wygladac rok Erasmusa!
We wrzesniu tamtego roku wyjechala z niej kraju do Niemiec i zaraz spotkala mnóstwo przyjaciól z calego swiata! Caly rok minal cudownie i 10 miesiecy pózniej juz musiala wrócic do domu, bo stypendium skonczyl sie. Bardo bala sie przed syndromem Post-Erasmusa. Czytala w niemieckiej gazecie, ze ten syndrom jest ciezka choroba i ze jest w grupie ryzyka. Ale wrócila i ciagle czula sie swietnie! Dlaczego? Bo w Tybindze spotkala inne "Erasmusi" z jej miasta, wiec nie byla sama w domu. Takze miala bardzo duzo do robienia, bo byla pelen motywacji i pomyslów na prace magisterska. I w koncu zastanowila sie, ze bedzie pojechac jeszcze raz do Niemiec zeby sie spotykac z najlepsza partnerka na tandemie na swiecie. To jest najskuteczniejszem lekarstwem przeciw syndroma Post-Erasmusa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz