Mezczyzni i ja
Dzisiaj jest okropny[] dzien... pada , pada i pada. Nic nie chce robic. Ok, chcialabym sie spotkac z kolezankami, ale jakOs nie mam duzo kolezanek w Brukseli. TYCH KILKA, KTÓRE mam, sa albo chorE albo nie maja czasu albo po prostu nic nie chca robic. Nudze sie!!!
I kiedy sie nudze, zaczynam myslec o mezczyznach, z ktorymi nie nudzilabym sie.
Mezczyzni sa glupi, bo jakos MNIE [HIER, NICH AM ENDE] nie lubia. Dlaczego nikT NIE zakocha sie w mnie? Dobrze, nie spotkam bardzo duzo mezczyzn, bo albo pracuje, albo jestem w domu. Ale inne dziewczyny spotYkaja w pracy albo w metrze albo w supermarkecie faceTÓW, ktorzy zakochUja sie w nich.
Ivan sie troche zakochal. Ja nie. PODOBAŁO MI SIĘ TO, ŻE mnie lubi. Ale dziwnie to bylo... nie rozmawialismy o niczym, bo nie interesujemy sie TYMI samymI sprawami. Kiedy wrocilam z Austrii, powiedzial MI ze NIE POWINNIŚMY SIĘ SPOTYKAĆ, bo mysli, ze sie zakochalam i on nie jest w stanie miec dlugotrwanego stosunkU [BESSER: DŁUGIEGO ZWIĄZKU, DŁUGIEGO STOSUNKU BEDEUTET LANGEN SEX :]. Powiedzialam, ze nawet nie mielismy KRÓTKIEGO ZWIĄZKU, ze po prostu spalismy ze soba...Najpierw powiedzial, ze jesli nie jestem zakochana, to mozemy sie dalej spotYkac. Ale on juz nie pisze do mnie.
Ja jestem zakochana w moim ulubionym PolakU w Warszawie...chyba to tylko fantazja, bo chce byc zakochana. Nie wiem, bo tak krotko go widzialam w lipcu. W tym krotkim czasIE, i przed tym, mialam wrazenie, ze bardzo mnie lubi. Teraz juz nie wiem... kiedy rozmawiamy, on BYŁ bardzo neutralny....Moze kiedy bede w Polsce w listopadzie, on mi powie ze nie ma czasu. Bardzo dobrze moge SOBIE TO wyobrazac - mimo to, ze teraz powie ze sie cieszy. Ale nigdy on piszE do mnie. Zawsze ja musze zaczynac.
Nie rozumiem mezczyzn!! Jestem za glupa? MozliwE... Szkoda, ze nie kocham kobiet. Jestem pewna, ze z nimi wszystko byloBY latwiejszE. Ale takIE jest zyciE...
Teraz bede myslec troche bardziej pozytywnie! I ide biegac w deszczu!
niedziela, 10 października 2010
niedziela, 26 września 2010
Mezczyzni i ja
Dzisiaj jest okropnym dzien... pada , pada i pada. Nic nie chce robic. Ok, chcialabym sie spotkac z kolezankami, ale jakis nie mam duzo kolezanek w Brukseli. Niewiele, ktorzy mam, sa albo chorzi albo nie maja czasu albo po prostu nic nie chca robic. Nudze sie!!!
I kiedy sie nudze, zaczynam myslec o mezczyznach z ktorymi nie nudzilabym sie.
Mezczyzni sa glupi, bo jakos nie lubia mnie. Dlaczego nikogo zakocha sie w mnie? Dobrze, nie spotkam bardzo duzo mezczyzn, bo albo pracuje, albo jestem w domu. Ale inne dziewczyny spotkaja w pracy albo w metrze albo w supermarkecie faceci ktorzy zakochaja sie w nich.
Ivan sie troche zakochal. Ja nie. Tylko lubilam, sie mnie lubi. Ale dziwnie to bylo... nie rozmawialismy o niczym, bo nie interesujemy sie samymy sprawami. Kiedy wrocilam z Austrii, powiedzial mnie ze lepiej nie sie spotkamy, bo mysli, ze sie zakochalam i on nie jest w stanie miec dlugotrwanego stosunka. Powiedzialam, ze nawet nie mielismy krotkotrwanego stosunka, ze po prostu spalismy ze soba...Najpierw powiedzial, ze jesli nie jestem zakochana, to mozemy sie dalej spotkac. Ale on juz nie pisze do mnie.
Ja jestem zakochana w moim ulubionym Polakiem w Warszawie...chyba to tylko fantazja, bo chce byc zakochana. Nie wiem, bo tak krotko go widzialam w lipcu. W tym krotkim czasem, i przed tym, mialam wrazenie, ze bardzo mnie lubi. Teraz juz nie wiem... kiedy rozmawiamy, on sie pokaza bardzo neutralny....Moze, kiedy bede w Polsce w listopadzie, on mi powie ze nie ma czasu. Bardzo dobrze moge sie tego wyobrazac - mimo to, ze teraz powie ze sie cieszy. Ale nigdy on piszy do mnie. Zawsze ja musze zaczynac.
Nie rozumiem mezczyzn!! Jestem za glupa? Mozliwy... Szkoda, ze nie kocham kobiet. Jestem pewna, ze z nimi wszystko bylo latwiejszy. Ale taka jest zycia...
Teraz bede myslec troche bardziej pozytywnie! I ide biegac w deszczu!
I kiedy sie nudze, zaczynam myslec o mezczyznach z ktorymi nie nudzilabym sie.
Mezczyzni sa glupi, bo jakos nie lubia mnie. Dlaczego nikogo zakocha sie w mnie? Dobrze, nie spotkam bardzo duzo mezczyzn, bo albo pracuje, albo jestem w domu. Ale inne dziewczyny spotkaja w pracy albo w metrze albo w supermarkecie faceci ktorzy zakochaja sie w nich.
Ivan sie troche zakochal. Ja nie. Tylko lubilam, sie mnie lubi. Ale dziwnie to bylo... nie rozmawialismy o niczym, bo nie interesujemy sie samymy sprawami. Kiedy wrocilam z Austrii, powiedzial mnie ze lepiej nie sie spotkamy, bo mysli, ze sie zakochalam i on nie jest w stanie miec dlugotrwanego stosunka. Powiedzialam, ze nawet nie mielismy krotkotrwanego stosunka, ze po prostu spalismy ze soba...Najpierw powiedzial, ze jesli nie jestem zakochana, to mozemy sie dalej spotkac. Ale on juz nie pisze do mnie.
Ja jestem zakochana w moim ulubionym Polakiem w Warszawie...chyba to tylko fantazja, bo chce byc zakochana. Nie wiem, bo tak krotko go widzialam w lipcu. W tym krotkim czasem, i przed tym, mialam wrazenie, ze bardzo mnie lubi. Teraz juz nie wiem... kiedy rozmawiamy, on sie pokaza bardzo neutralny....Moze, kiedy bede w Polsce w listopadzie, on mi powie ze nie ma czasu. Bardzo dobrze moge sie tego wyobrazac - mimo to, ze teraz powie ze sie cieszy. Ale nigdy on piszy do mnie. Zawsze ja musze zaczynac.
Nie rozumiem mezczyzn!! Jestem za glupa? Mozliwy... Szkoda, ze nie kocham kobiet. Jestem pewna, ze z nimi wszystko bylo latwiejszy. Ale taka jest zycia...
Teraz bede myslec troche bardziej pozytywnie! I ide biegac w deszczu!
poniedziałek, 6 września 2010
Long time no see! Was ist mit unserem Blog passiert? Habe ich oder hast du DAS Layout geändert? Ich kann mich nicht erinnern. Nicht wichtig. [Ich nicht... ich weiss nicht was passiert ist!]
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlande[]. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km AN Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganzeN 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, CIRCA 800 reichteN schon.
Ahh, das IST schon [] über eineN Monat HER, DASS ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch? JA) Ich hoffe du hattest einen Supertag [], stimmt es? Ich liebe GebURtstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. [WAS PASSIERT IN DER WELT] Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nichtS geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder aN Deutch gewöhnen.
HILFE!
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlande[]. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km AN Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganzeN 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, CIRCA 800 reichteN schon.
Ahh, das IST schon [] über eineN Monat HER, DASS ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch? JA) Ich hoffe du hattest einen Supertag [], stimmt es? Ich liebe GebURtstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. [WAS PASSIERT IN DER WELT] Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nichtS geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder aN Deutch gewöhnen.
HILFE!
niedziela, 8 sierpnia 2010
Long time no see! Was ist mit unserem Blog passiert? Habe ich oder hast du den Layout geändert? Ich kann mich nicht erinnern. Nicht wichtig.
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlanden. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km von Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganze 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, gegen 800 reichte schon.
Ahh, das war schon vor über einem Monat als ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch?) Ich hoffe du hattest einen Supertag gehabt, stimmt es? Ich liebe Gebrutstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommnt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nicht geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder am Deutch gewöhnen.
HILFE!
Deine A
Hey, vor einer Woche bin ich aus meinem Urlaub zurückgekommen und ich muss erlich sagen: ich liebe die Netherlanden. Das ist ein Traum für Fahrräder, über 4000km von Fahrradstrecken, unglaublich. Die ganze 4000km sind wir natürlich nicht gefahren, gegen 800 reichte schon.
Ahh, das war schon vor über einem Monat als ich zurückgekommen bin und ich habe noch nix geschrieben, ajajajaj, sehr schlimm!
Und schlimmer noch - du hattest Geburtstag und ich habe es vergessen. Sehr sehr schlimm, me sehr sorry! Vergebe mir (ist das noch Deutsch?) Ich hoffe du hattest einen Supertag gehabt, stimmt es? Ich liebe Gebrutstag! Alle sind nett dir gegenüber, man bekommnt viele Glückswünsche und Geschenke. Das macht Spaß! Hehe.
Whats happening in der Welt? Wie sagt man das auf Deutsch weiß ich nicht mehr. Geht´s dir gut? Ich habe einen neuen Job- deswegen habe ich so lange nix geschrieben. Natürlich bin ich auch superfaul, aber sagen wir, ich habe nicht geschrieben wegen meinen Jobs. Ajaj, Genitiv geht nicht mehr. Ich muss mich wieder am Deutch gewöhnen.
HILFE!
Deine A
piątek, 11 czerwca 2010
ROWEREM PO FLANDRII [LUB] NA ROWERZE WE FLANDRII
RADA Nr 1: Zawsze jeDŹ prosto! Nie ma dobrych map, nie ma znaków, wiec trzeba duzo pytac O droge do nastepnego miasta. PLUSEM JEST TO ŻE: LudziE wE FlandrII sa supersuper sympatyczni [] i normalnie trzeba po prostu jechac prosto.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicĄ tylko przez 15 minut, ale tam bYŁO duzo znakÓW, nawet z informacja o kilometrACH do nastepnego miasteczka.
RADA Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. MaJĄ tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów Z SEREM, ale chyba nie na wsi.
RADA Nr 3: W Gent trzeba Zrobic wycieczke [] malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia W kazdYM jezyku który jest na statkU (ok, chyba nie po polsku - ale my bYlismy z LUDŹMI Z MEKSYKU [NIE WIEM JAK SIĘ ODMIENIA NAZWĘ MIESZKAŃCÓW ;[ na statkU i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
RADA Nr. 4: IDŹ NA rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba SPRÓBOWAĆ gaufres!
Teraz ide do Ivana, MaltanczykA od którego kupuje mój nowy macbook [NIKT TAK NIE MÓWI ;) POWINNO BYĆ W DOPEŁNIACZU: MOJEGO NOWEGO MACBOOKA ! I zobacze, jak mi dzisiaj POWIE jak BARDZO mNIE lubi. Moglby mi dac ten macbook jako preZent!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy NA WarszawĘ. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodniE w IndiACH i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
RADA Nr 1: Zawsze jeDŹ prosto! Nie ma dobrych map, nie ma znaków, wiec trzeba duzo pytac O droge do nastepnego miasta. PLUSEM JEST TO ŻE: LudziE wE FlandrII sa supersuper sympatyczni [] i normalnie trzeba po prostu jechac prosto.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicĄ tylko przez 15 minut, ale tam bYŁO duzo znakÓW, nawet z informacja o kilometrACH do nastepnego miasteczka.
RADA Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. MaJĄ tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów Z SEREM, ale chyba nie na wsi.
RADA Nr 3: W Gent trzeba Zrobic wycieczke [] malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia W kazdYM jezyku który jest na statkU (ok, chyba nie po polsku - ale my bYlismy z LUDŹMI Z MEKSYKU [NIE WIEM JAK SIĘ ODMIENIA NAZWĘ MIESZKAŃCÓW ;[ na statkU i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
RADA Nr. 4: IDŹ NA rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba SPRÓBOWAĆ gaufres!
Teraz ide do Ivana, MaltanczykA od którego kupuje mój nowy macbook [NIKT TAK NIE MÓWI ;) POWINNO BYĆ W DOPEŁNIACZU: MOJEGO NOWEGO MACBOOKA ! I zobacze, jak mi dzisiaj POWIE jak BARDZO mNIE lubi. Moglby mi dac ten macbook jako preZent!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy NA WarszawĘ. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodniE w IndiACH i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
sobota, 5 czerwca 2010
Nad rowerzem w Flandrze
Tip Nr 1: Zawsze jechac prosto! Nie ma dobrych map, nie ma znaków, wiec trzeba duzo pytac na droge do nastepnego miasta. Dobrze w tym jest: Ludzi w Flandrze sa supersuper sympatyczni, i normalnie trzeba po prostu jechac prosto.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicy tylko przez 15 minut, ale tam bili duzo znaki, nawet z informacja o kilometrów do nastepnego miasteczka.
Tip Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. Ma tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów sera, ale chyba nie na wsi.
Tip Nr 3: W Gent trzeba robic wycieczke nad malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia za kazdemu jezyku który jest na statkiem (ok, chyba nie po polsku - ale my bilismy z Mexykanczycami na statkiem i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
Tip Nr. 4: Isc do rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba jesc gaufres!
Teraz ide do Ivana, Maltanczyk od którego kupuje mój nowy macbook! I zobacze, jak bede mi dzisiaj powiedziec jak duzo mi lubi. Moglby mi dac ten macbook jako present!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy dla Warszawy. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodni w Indii i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
W Holandii wielka róznica: Bylismy za granicy tylko przez 15 minut, ale tam bili duzo znaki, nawet z informacja o kilometrów do nastepnego miasteczka.
Tip Nr 2: Kupic duzo sera. Nasz bajkowy codzienny obiad: Bulki z serem. Ma tu bardzo dobry ser, nawet jest duzo sklepów sera, ale chyba nie na wsi.
Tip Nr 3: W Gent trzeba robic wycieczke nad malym statkiem. Przewodnicy sa bardzo mili i mówia za kazdemu jezyku który jest na statkiem (ok, chyba nie po polsku - ale my bilismy z Mexykanczycami na statkiem i wszystko powiedzial po hiszpansku i po niemiecku i moglam sie wtedy troche uczyc hiszpanskiego.
Tip Nr. 4: Isc do rue Dansaert w Brukseli, fajne knajpy tam maja. I absolutnie trzeba jesc gaufres!
Teraz ide do Ivana, Maltanczyk od którego kupuje mój nowy macbook! I zobacze, jak bede mi dzisiaj powiedziec jak duzo mi lubi. Moglby mi dac ten macbook jako present!
Ale nie martw sie, mam dosc pieniadzy dla Warszawy. Nie bardzo wiem dlaczego, dobrze zylam w maju, ale jakos nie bardzo duzo pieniadze wydalam - chyba bo bylam 2 tygodni w Indii i tylko 50 Euro wydalam i spedzilam tydzien z rodzicami i 0 Euro wydalam.
niedziela, 23 maja 2010
Jeszcze nie byc suchyM ZA uszami[]? To znaczy, ze jestes jeszcze mloda, ze jestes niedoswiadczona. Ja raczej mówie: Jeszcze byc mokryM ZA uszami. Albo zielony ZA uszami. Wszystko to samo.
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochanE kolezankI w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedzY! Portfel wolal propozycJe mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - AntwerpIA - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. BylO wspanialE! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludziE sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla TAKA, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie ZAkonczyc [] imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie cwicze mówIENIE po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochanE kolezankI w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedzY! Portfel wolal propozycJe mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - AntwerpIA - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. BylO wspanialE! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludziE sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla TAKA, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie ZAkonczyc [] imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie cwicze mówIENIE po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
piątek, 21 maja 2010
Jeszcze nie byc suchy pod uszamii? To znaczy, ze jestes jeszcze mloda, ze jestes niedoswiadczona. Ja raczej mówie: Jeszcze byc mokry pod uszami. Albo zielony pod uszami. Wszystko to samo.
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochani kolezankami w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedze! Portfel wolal propozycie mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - Antwerp - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. Byl wspanialy! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludzi sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie konczyc z imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie czwicze mówic po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
I tak, mialam byc w Warszawie w tym momencie... ALE: Moje kochani kolezankami w Warszawie nie na 100 procent mowily: Tak, jestesmy, wiec przylec do nas! I mój portfel tez nie powiedzial: Tak tak, masz duzo pieniedze! Portfel wolal propozycie mamy, która proponowala wspólny urlop na rowerze w Belgii. Dzisiaj wrócilam z wycieczki rowerowej Bruksela - Antwerp - Gent - Brügge razem z moimi rodzicami. Byl wspanialy! Flandria jest bardzo pieknem regionem, ludzi sa naprawde przemili, i zaleta urlopu z rodzicami byla, ze moglam duzo spac (w hotelach, nie na karimacie), dobrze jesc i ze nie musialam placic! Okay, troche za wolno jezdza na rowerze... tesknilam za 100 km dziennie razem z toba, ale mimo to dobrze sie bawilam.
Dzisiaj wieczorem Svea przyjedzie do Brukseli, wiec mój urlop moze sie konczyc z imprezami!
A w ogóle, ja tez juz nie czwicze mówic po polsku... bardzo, bardzo dlugo nie mówilam! Bardzo dobrze, ze chcesz robic kurs niemieckiego (mam nadzieje, ze naprawde to robisz), ale ja juz nie bede uczyc sie polskiego :-(
Deutsch: gesprochen nur mit mir selbst, keine GeschprächpartNer seit Wochen. Semptember - ein Deutschkurs, egal was es kostet, es muss sein.
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht KANN eine Magisterarbeit futsch gehen? Meine GEHÖRT sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren[,] aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???[versteh ich nicht!!]) wähle ich ... alles außer meineR Magisterarbeit (die übrigens nach 7 MonateN Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur[,] wenn ich meinen Regenmantel vergesse und deswegen im Regen Fahrrad fahren MUSS. AbeR das macht TROTZDEM Spaß. Am meisten Spaß macht es[,] wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet ["]noch nicht trocken hinter den Ohren sein["]?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht KANN eine Magisterarbeit futsch gehen? Meine GEHÖRT sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren[,] aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???[versteh ich nicht!!]) wähle ich ... alles außer meineR Magisterarbeit (die übrigens nach 7 MonateN Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur[,] wenn ich meinen Regenmantel vergesse und deswegen im Regen Fahrrad fahren MUSS. AbeR das macht TROTZDEM Spaß. Am meisten Spaß macht es[,] wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet ["]noch nicht trocken hinter den Ohren sein["]?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
niedziela, 25 kwietnia 2010
Deutsch: gesprochen nur mit mir selbst, keine Geschprächparter seit Wochen. Semptember - ein Deutschkurs, egal was es kostet, es muss sein.
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht eine Magisterarbeit kann futsch gehen? Meine ist sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???) wähle ich ... alles außer meine Magisterarbeit (die übrigens nach 7 Monate Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur wenn ich meinen Regenmantel vergesse und muss deswegen im Regen Fahrrad fahren. Abet das macht Spaß trotzdem. Am meisten Spaß macht es wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet noch nicht trocken hinter den Ohren sein?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
Kann eine Sprache futsch gehen? Neee, oder? Was kann dann futsch gehen (außer eine Tasche aus dm?) Vielleicht eine Magisterarbeit kann futsch gehen? Meine ist sicherlich in dieser Kategorie.
Ach, ich vermisse deine Geschichten über Ziegen, meine literarische Kapabilität, so zu sagen, ist wie immer nicht da. Ulala, ich will mich nicht so beschweren aber es tut weh auf Deutsch zu schreiben. Meine Finger sind dagegen, mein Kopf ist dagegen, nur meine Faulheit sagt: SCHREIB! sonst musst du deine Magisterarbeit schreiben. Faced (faced auf De???) wähle ich ... alles außer meine Magisterarbeit (die übrigens nach 7 Monate Schreiben 20 Seite lang ist- WAHNSINN)
Egal.
Ich wollte etwas offiziell mitteilen, und zwar, im Januar werde ich eine Firma gründen. Ehhhmm, eigentlich zwei. Eine ist natürlich eine Übersetzungsagentur, über die zweite schreibe ich erst wenn es klapt.
Es regnet in Warschau ständig. Nee, eigentlich nicht ständig. Es regnet nur wenn ich meinen Regenmantel vergesse und muss deswegen im Regen Fahrrad fahren. Abet das macht Spaß trotzdem. Am meisten Spaß macht es wenn man total nass wird, bis zum trockenen Faden sagt man auf Polnisch - warum? Keine Ahnung! Übrigens, was bedeutet noch nicht trocken hinter den Ohren sein?
Und solltest du nicht gerade jetzt in Warschau sein!?
niedziela, 11 kwietnia 2010
Holenderski vs Polski
Juz tu jestem od 3,5 miesiecy i ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ze moze nie bede sie uczyc holenderskiego... Bylam taka ambitna, pelna motywacji i planów. Problem POLEGA NA TYM, ze w Brukseli prawie nikt nie mówi po holendersku. Nasza sekretarka, ale tez mówi po angielsku, francusku i niemiecku. Ochroniarz w naszym budynku. Tez mówi po francusku i po angielsku. Poza tym do niego mówie nie wiecej niz 'Dzien dobry', 'do widzenia' i 'milego dnia'. Jestem za leniwa zeby chodzic na kurs i dzisaj drugi raz ogladalam ksiazke która kupilam 3 miesiacE temu... po 5 minut myslalam: Oh, moglabym cos pisac w naszym blogu!
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy Uslyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznEJ Stanów Zjednoczonych i byl taki niekrytYczny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u PrEZYdenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drinkA bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy NA angielski i czytalam pracE kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program DO szukania plagiatów powiedzial, ze moja pracA jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwnE inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wieŻY programOWI, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal W BORZE dla PreZYdenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. NA liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwiskA! Wieczorem znalazlam zdJecia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? MozNA spokojnie kontYnuowac zycie?
Juz tu jestem od 3,5 miesiecy i ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ze moze nie bede sie uczyc holenderskiego... Bylam taka ambitna, pelna motywacji i planów. Problem POLEGA NA TYM, ze w Brukseli prawie nikt nie mówi po holendersku. Nasza sekretarka, ale tez mówi po angielsku, francusku i niemiecku. Ochroniarz w naszym budynku. Tez mówi po francusku i po angielsku. Poza tym do niego mówie nie wiecej niz 'Dzien dobry', 'do widzenia' i 'milego dnia'. Jestem za leniwa zeby chodzic na kurs i dzisaj drugi raz ogladalam ksiazke która kupilam 3 miesiacE temu... po 5 minut myslalam: Oh, moglabym cos pisac w naszym blogu!
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy Uslyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznEJ Stanów Zjednoczonych i byl taki niekrytYczny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u PrEZYdenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drinkA bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy NA angielski i czytalam pracE kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program DO szukania plagiatów powiedzial, ze moja pracA jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwnE inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wieŻY programOWI, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal W BORZE dla PreZYdenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. NA liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwiskA! Wieczorem znalazlam zdJecia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? MozNA spokojnie kontYnuowac zycie?
Holenderski vs Polski
Juz tu jestem od 3,5 miesiecy i realizuje, ze moze nie bede sie uczyc holenderskiego... Bylam taka ambitna, pelna motywacji i planów. Problem jest, ze w Brukseli prawie nikt nie mówi po holendersku. Nasza sekretarka, ale tez mówi po angielsku, francusku i niemiecku. Ochroniarz w naszym budynku. Tez mówi po francusku i po angielsku. Poza tym do niego mówie nie wiecej niz 'Dzien dobry', 'do widzenia' i 'milego dnia'. Jestem za leniwa zeby chodzic na kurs i dzisaj drugi raz ogladalam ksiazke która kupilam 3 miesiacy temu... po 5 minut myslalam: Oh, moglabym cos pisac w naszym blogu!
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy slyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznie Stanów Zjednoczonych i byl taki niekryticzny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u Presidenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drink bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy do angielskiego i czytalam pracy kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program na szukania plagiatów powiedzial, ze moja prace jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwny inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wierze programu, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal u BORu dla Presidenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. W liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwisko! Wieczorem znalazlam zdiejcia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? Mozliwy spokojnie kontinuowac zycie?
Szkoda, ze jest prawie martwy... Troche trace kontakt z Polska!
Ale wczoraj, kiedy slyszalam co sie stalam z Kaczynskim i kolegami, nagle czulam sie bardzo blisko. Nigdy nie lubilam Kaczynskiego, ale czulam jak on byloby z rodziny... Potem kolezanka mi powiedziala, ze Handzlik tez byl w samolocie. Byl moim profesorem na Collegium. Tez nie bardzo lubilam go, bo mial wyklad o polityce zagranicznie Stanów Zjednoczonych i byl taki niekryticzny. Poza tym byl zawsze za pózno, bo mial wlaszne terminy u Presidenta. Ale mimo to byl mily facet, zaprosil nas na drink bo byl zawsze na pózno i my wszyscy zamówilismy najdrosze drinki.. Moja praca domowa u niego byl kopia z prac z Tybingi. Tlumaczylam czesc mojej pracy do angielskiego i czytalam pracy kolegów, tez tlumaczylam kilka czesci i mialam perfekcyjna prace. Ten program na szukania plagiatów powiedzial, ze moja prace jest plagiat. Oczywiscie mial racje, ale tylko tlumaczylam, wiec nie mogl to sprawdzic. Program znalazl dziwny inne rzeczy. Handzlik powiedzial ze tez nie wierze programu, bo tak swietnie moglam wyjasnic tresc pracy. Mialam fajny ustny egzamin z nim. I z 3 innymi studentami, wszyscy bardzo bardzo glupi.
No, o tym wszystkim musialam myslec kiedy slyszalam o tragedii.
I nagle myslalam o Jacku. Jacek byl moim wspanialym wspóllokatorem w Warszawie, i pracowal u BORu dla Presidenta Kaczynskiego. Bardzo sie balam, ze byl w samolocie. Juz nie mam kontaktu z nim i z druga wspóllokatorka, wiec nie wiem, czy ciagle tam pracuje. W liscie byl jeden Jacek z BORu, ale nie pamietalam jego nazwisko! Wieczorem znalazlam zdiejcia, i dzieki Bogu to nie byl on.
Chyba ide jutro do ambasady z kwiatami. Normalnie nie jestem taka wrazliwa. Dziwnie.
Jak teraz jest w Polsce? Mozliwy spokojnie kontinuowac zycie?
piątek, 9 kwietnia 2010
Aniu,
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie Zmeczona po tygodniu seminariÓW z glupImi uczestnikami...co najmniej kilkU bylo naprawde glupiCH. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrACAmy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej []pisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie Zmeczona po tygodniu seminariÓW z glupImi uczestnikami...co najmniej kilkU bylo naprawde glupiCH. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrACAmy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej []pisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
sobota, 20 marca 2010
Aniu,
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie smeczona po tygodniu seminaria z glupymi uczestnikami...co najmniej kilka bylo naprawde glupi. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrocimy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej zapisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
Papa
pisz cos!! Co robisz? Gdzie jestes? Jak sie czujesz?
Ja jestem w Strasburgu, absolutnie smeczona po tygodniu seminaria z glupymi uczestnikami...co najmniej kilka bylo naprawde glupi. Musielismy bardzo duzo pracowac, ale teraz brakuje tylko ewaluacji i jutro wrocimy do Brukseli. Tam bede miec noc przerwy i w poniedzialek nowy tydzien sie zaczyna...
Ok, nie moge wiecej zapisac, bo musimy wiecej pracowac. Arrghh!!
Papa
piątek, 26 lutego 2010
Moze nasz blog MA sen zimowy? ZRozumialabym go...jest absolutnie za zimno dla mnie i rowniez dla blogA, na pewno. Jestem taka przeziebiona... i jestem zla NA moja wspolokatorkĘ bo znowu tak krzyczY do telefonu. Nie jest w stanie normalnie telefonowac i to tak mnie denerwuje czasami...Teraz tak SIĘ denerwuje ze bardzo glosno slucham muzykI bo juz nie moge slUchaĆ jej glosu.
Nie wiem dlaczego dzisIAJ wszystko mNIE denerwuje.
Czuje sie troche glupA w pracy. Mam wrazenie ze nasz Wolontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo DUŻO CZASU zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomyslÓW dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
Nie wiem dlaczego dzisIAJ wszystko mNIE denerwuje.
Czuje sie troche glupA w pracy. Mam wrazenie ze nasz Wolontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo DUŻO CZASU zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomyslÓW dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
piątek, 12 lutego 2010
Moze nasz blog robi sen zimowy? Rozumialabym go...jest absolutnie za zimno dla mnie i rowniez dla blogu, na pewno. Jestem taka przeziebiona... i jestem zla z moja wspolokatorka bo znowu tak krzycze do telefonu. Nie jest w stanie normalnie telefonowac i to tak mnie denerwuje czasami...Teraz tak mi denerwuje ze bardzo glosno slucham muzyke bo juz nie moge slychag jej glosu.
Nie wiem dlaczego dzisjai wszystko mi denerwuje.
Czuje sie troche glupi w pracy. Mam wrazenie ze nasz volontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo dlugo zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomysly dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
Nie wiem dlaczego dzisjai wszystko mi denerwuje.
Czuje sie troche glupi w pracy. Mam wrazenie ze nasz volontariusz, ktory ma tylko 21 lat, jest lepszym pracownikiem niz ja. Potrzebuje bardzo dlugo zeby pisac wnioski (fundraising...), nie mam super pomysly dla naszych projektow...
Objecuje ze nastepny raz pisze cos pozytywnego!!
sobota, 6 lutego 2010
niedziela, 10 stycznia 2010
Bruksela, dzien 3.
Dzisiaj miala[] byc moj "dzien administracYjny", musialam ZAREJESTROWAĆ sie w ratuszu, MUSIAŁAM SIĘ UBEZPIECZYĆ i tak dalej... wiec Wstalam o 6.30, o 8 bylam przed ratuszEM. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? WYZNACZONO MI termin za póltora miesiacA []. Nie wierze! Przed swietaMI nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge MIEĆ WYZNACZONY termin albo czy daja rano terminy NA TEN SAM DZIEŃ. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin NA TEN SAM DZIEŃ. Aha JASNE!...moj TEN sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: NajpliŻszE biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, POmyslalam. biuro GŁÓWNE zawsze jest otwartyE, sprawdzilam to wczesniej. Wiec POjechalam tam. []glupIM brukselSKim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprAsZAmy, ale 4 stycznia [] zamnkietE. Ahhh!! Ale byl[] tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnknietE. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura UBEZPIECZENIOWEGO...
Pózniej jeszcze mam SPOTKANIE w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaNe karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe NA KOMÓRKĘ...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez bylY fajnE. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chorY. Ma jakis problem z plucaMI. Nie jest TO smiertelnE albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dniaCH tak mNIE denerwowal[] ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
Dzisiaj miala[] byc moj "dzien administracYjny", musialam ZAREJESTROWAĆ sie w ratuszu, MUSIAŁAM SIĘ UBEZPIECZYĆ i tak dalej... wiec Wstalam o 6.30, o 8 bylam przed ratuszEM. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? WYZNACZONO MI termin za póltora miesiacA []. Nie wierze! Przed swietaMI nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge MIEĆ WYZNACZONY termin albo czy daja rano terminy NA TEN SAM DZIEŃ. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin NA TEN SAM DZIEŃ. Aha JASNE!...moj TEN sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: NajpliŻszE biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, POmyslalam. biuro GŁÓWNE zawsze jest otwartyE, sprawdzilam to wczesniej. Wiec POjechalam tam. []glupIM brukselSKim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprAsZAmy, ale 4 stycznia [] zamnkietE. Ahhh!! Ale byl[] tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnknietE. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura UBEZPIECZENIOWEGO...
Pózniej jeszcze mam SPOTKANIE w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaNe karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe NA KOMÓRKĘ...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez bylY fajnE. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chorY. Ma jakis problem z plucaMI. Nie jest TO smiertelnE albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dniaCH tak mNIE denerwowal[] ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
poniedziałek, 4 stycznia 2010
Brüssel Lodz
Bruksela, dzien 3.
Dzisiaj miala byc moj "dzien administracjiny", musialam registrowac sie w ratuszu, w ubezpieczeniu i tak dalej... wiec stalam o 6h30, o 8 bylam przed ratuszu. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? Dostalam termin za póltora miesiac zeby registrowac sie. Nie wierze! Przed swieta nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge dostac termin albo czy daja rano terminy dla samego dnia. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin dla samego dnia. Aha...moj sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: Najpliszy biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, myslalam. Centralny biuro zawsze jest otwarty, sprawdzilam to wczesniej. Wiec jechalam tam. Z glupym brukselksim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprosimy, ale 4 stycznia jest zamnkiety. Ahhh!! Ale bylo tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnkniety. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura ubezpieczenia...
Pózniej jeszcze mam termin w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaje karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe komórkowa...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez byla fajna. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chora. Ma jakis problem z pluca. Nie jest smiertelny albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dnia tak mi denerwowala ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
Dzisiaj miala byc moj "dzien administracjiny", musialam registrowac sie w ratuszu, w ubezpieczeniu i tak dalej... wiec stalam o 6h30, o 8 bylam przed ratuszu. Jeszcze bylo ciemno, naprawde! Bardzo duzo ludzi juz czekalo, pol godziny pozniej bylam pierwsza w kolejce. I co? Dostalam termin za póltora miesiac zeby registrowac sie. Nie wierze! Przed swieta nawet dzwonilam do nich i pytalam, czy juz moge dostac termin albo czy daja rano terminy dla samego dnia. Mila (myslalam, ze mila...) pani odpowiedziala, ze musze tam isc i od razu dostaje termin dla samego dnia. Aha...moj sam dzien jest 23 lutego...
Potem ubezpieczenie: Najpliszy biuro oczywiscie nie jest otwarty w poniedzialek. Nie szkodzi, myslalam. Centralny biuro zawsze jest otwarty, sprawdzilam to wczesniej. Wiec jechalam tam. Z glupym brukselksim tramwajem i metrem, co najmniej 30 minut. I co tam? "Bardzo przeprosimy, ale 4 stycznia jest zamnkiety. Ahhh!! Ale bylo tam adres najbliszego biura. Poszlam tam. Tez zamnkniety. Jutro jest moj pierwszy dzien pracy i juz bede za pozno bo musze rano jechac do biura ubezpieczenia...
Pózniej jeszcze mam termin w banku. Mam nadzieje, ze od razu dostaje karte bankowa, bo tylko z ta karta moge podpisac umowe komórkowa...
Ale moje mieszkanie jest fajne!
I swieta tez byla fajna. Tylko ze mielismy duzo stresu z impreza dla taty. Ale byla swietnia!
Niestety mój tata jest bardzo chora. Ma jakis problem z pluca. Nie jest smiertelny albo cos takiego, ale ma caly czas kaszel. Dla niego jest straszny i dla nas bylo tez, bo po kilku dnia tak mi denerwowala ten kaszel...
I teraz do ciebie: Co bedziesz robic we Lodzi??? Masz prace? Gratulacje!! Chce szczegoly!
niedziela, 27 grudnia 2009
VERLERNT??? nein! Die Situation ist viel schlimmer! Ich kann mich kaum an die Zeiten erinnern, ALS ich noch so eine Sprache wie Deutsch kannte. Statt mit dem Franzözischen anzufangen, hätte ich mich für einen Kurs beim GI anmelden sollen! Hilfe!!!
Ok, genug GEJAMMERT. Sag mir, wie war dein[] Weihnachten? Ich bedanke mich noch mal ganz herzlich für die coole Postkarte (100 Prozent mein Stil :) Ich bin wieder in Warschau angekommen, hier ist jetzt mein Zuhause, heehee, komisch, das sind nur viele große leere Zimmer, mein Schlafzimmer und die Küche und das war´s. Trotzdem, das ist[,] was ich mein Zuhause nenne. Es ist mir zum ersten Mal dieses Jahr passiert, dass ich mich nicht wohl zu Hause gefühlt habe. Ich meine, die Feierlichkeiten waren total cool, alle waren nett, der Weihnachtsmann hatte einEN sehr guteN Geschmack (naja, endlich!), das Essen war ausgezeichnet und trotzdem, ich weiß nicht wirklich warum, konnte ich dieses komisches Gefühl nicht loswerden.
Und wie war der 70. Gebrutstag von deinem Papa? Und ist Svea schon bei dir?
Ich bin eine neugeborene Christin jetzt, ich muss in die Kirche :) Mach's gut!
Ok, genug GEJAMMERT. Sag mir, wie war dein[] Weihnachten? Ich bedanke mich noch mal ganz herzlich für die coole Postkarte (100 Prozent mein Stil :) Ich bin wieder in Warschau angekommen, hier ist jetzt mein Zuhause, heehee, komisch, das sind nur viele große leere Zimmer, mein Schlafzimmer und die Küche und das war´s. Trotzdem, das ist[,] was ich mein Zuhause nenne. Es ist mir zum ersten Mal dieses Jahr passiert, dass ich mich nicht wohl zu Hause gefühlt habe. Ich meine, die Feierlichkeiten waren total cool, alle waren nett, der Weihnachtsmann hatte einEN sehr guteN Geschmack (naja, endlich!), das Essen war ausgezeichnet und trotzdem, ich weiß nicht wirklich warum, konnte ich dieses komisches Gefühl nicht loswerden.
Und wie war der 70. Gebrutstag von deinem Papa? Und ist Svea schon bei dir?
Ich bin eine neugeborene Christin jetzt, ich muss in die Kirche :) Mach's gut!
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Eine Woche, drei Jobabsagen, und wie viele Dates? Tja, daran kann ich mich nicht erinnern...Die Bilanz sollte klar sein, ist sie aber nicht. Ich will arbeiten! Ne, eigentlich ist es falsch, ich will nicht arbeiten, ich will einfach einen Job und eine Überweisung am Ende des Monats, ist klar, oder?
DIE Scheiß[] Arbeitsgeber wollen mich nicht einstellen! Ja, ok, das stimmt, ich bin zu selbstsicher, vlt sollte ich dann die Suche nach eine AssistentinNENstelle aufgeben und MICH stattdessen [] um eine Salesstelle bewerben, wo meine SelbstsicherHeit bessere Chancen hätte? Keine Ahnung. Oder sollte ich vlt meine eigene Firma gründen? Ja! Das klingt gut! Wysokinska Übersetzung Services. Dann könnte ich Joanna einstellen, eigentlich die beiden Joannas! Wäre cool! Ja, ich muss mir das überlegen.
WÄHRENDDESSEN könntest du mir bitte ein [p]aar coole deutsche Formulierungen beibriNgen? Mhm.. ich weiß nicht was genau, was cooles und nützliches... hahaa, ich muss jetzt los, sonst habe ich keine Zeit mich vor dem Date ZU SCHMINKEN
Autor: wysokinska o 22:06 0 komentarze
DIE Scheiß[] Arbeitsgeber wollen mich nicht einstellen! Ja, ok, das stimmt, ich bin zu selbstsicher, vlt sollte ich dann die Suche nach eine AssistentinNENstelle aufgeben und MICH stattdessen [] um eine Salesstelle bewerben, wo meine SelbstsicherHeit bessere Chancen hätte? Keine Ahnung. Oder sollte ich vlt meine eigene Firma gründen? Ja! Das klingt gut! Wysokinska Übersetzung Services. Dann könnte ich Joanna einstellen, eigentlich die beiden Joannas! Wäre cool! Ja, ich muss mir das überlegen.
WÄHRENDDESSEN könntest du mir bitte ein [p]aar coole deutsche Formulierungen beibriNgen? Mhm.. ich weiß nicht was genau, was cooles und nützliches... hahaa, ich muss jetzt los, sonst habe ich keine Zeit mich vor dem Date ZU SCHMINKEN
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)