środa, 8 lipca 2009

Zasze sie za ksiazkami jak mol ksiazkowy zebym nie musiala wyisc z domu, bo wyglada bardzo zimno przed moim okniem. Jest niebywala situacja dla mnie, bo zazwyczaj nie lubie sie uczyc, wole siedziec w Mensie i pic kawe. Na dworze zawsze moge narazac sie z glupimy komentarzami, bo czasami mowie za szczerze...W Tybindze trzeba byc ostroznie - wszyscy ja znam albo oni mi znaja, i juz kiedy ziewam, moze ktos pózniej powie: Tine zawsze jest zmeczona. Chyba nie spi, ma tajemniczy romans z profesorem. Te wyjasnienie nie jest przejrzysty, to widac golym okiem, ale duzo ludzi ma zle zamiary. Skarza wszystko, co widzieli, skarzypyty sa wszechobecni. Wobec mnie zachowuja sie bardzo mili, ale to tylko obluda. Czy to jest smialym przypuszczeniem? Nie. Nie moga zaprzeczac zmowe przeciw mnie. Jestem pamietliwa i humorzasta, bez przesady, wiec ta wrogosc która ogarnia mnie w Tybindze bedzie zle sie konczyc dla moich wrogów.
Jestem w oplakanym stanie. Gardlo mi boli. Polykanie mi boli. Dobra, tyllko ostatnie dwie zdania sa prawda. Ale zawsze musze dorzucic moje 3 groszy, jeszcze nie zdawalas sobie sprawe?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz