sobota, 21 lutego 2009

I teraz ja...

Bardzo ciekawe opowiadanie, czesc 1

Speszona kosa mieszkala w mialym masteczce, w ogrodzie jakiej starej pani, i byla bardzo zrospaczona, bo nie znalazla koziola! W miasteczce mieszkal tylko jeden koziol, i ten byl arrogancki i nieuprzejmy. Dlaczego? Czasami kosa i koziol sie spotykali w nocy na ulicach (bo przez calego dnia musieli zostac w ogrodach) i kosa próbowala rozmawiac z nim, ale on zawsze omijal ja szerokiem lukiem. Olewal ja, ale przeciez byla jedyna kosa w miasteczce i on musial sie co najmniej trocheczke interesowac nja...ale nic! Juz myslala, ze jej zycie milosne byl skazane na porazke. Jaka hanba, koza bez koziola! Jednego dnia, rozmawiala z stara pania w której ogrodzie mieszkala (ta kosa umiela mówic z ludzmi!): "Przepraszam, czy Pani moglaby mi wyswiadczyc przysluge? Czy Pani moglaby mnie wyswatac z jakims koziolem?"Ta pani byla w szoku. "Ja jako swatka? Oh nie! Nie chce wyswatac cie z koziolem! Mezczyzni nie sa przydatni za nic w zyciu! Dlacezgo myslisz, ze potrzebujesz koziola? Myslisz, ze sama nie jestes prawdziwa koza? Kobiety lepiej sam daja rade . Jesli na prawde myslisz, ze potrzebujesz mezczyzny, to bardzo mi przykro, glupia ges!"
Oh la la, to byla miazdzaca krytyka! Ale kosa rozumiala, o co chodzilo. Juz nie chciala sie podlizywac koziolu. Kiedy nastepny raz spotkala koziol na ulicach, ona byla bardzo dumna, bo nawet nie spróbowala miec uwage tego koziola. Teraz on pytal, dlaczego nie rozmawiala z nim. "Co cie to obchodzi?", koza powiedziala. Ty nigdy nie chciales miec kontaktu ze mna. Teraz ja nie daje sobie w kasze dmuchac!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz