poniedziałek, 30 listopada 2009

esel

ich, ich, ich, es dreht sich alles um mich ;) sagte die Absolventin und ging schlafen nach dem ersten anstrengenden Arbeitstag

czwartek, 26 listopada 2009

Poprawka

[B]ravo[,] google! [S]ie haben endlich die polnischen Monate in der DatumSangabe richtig dekliniert!!!

środa, 25 listopada 2009

Und natürlich muss ich nicht ´leider´ mit meinen Eltern trinken. Heeheee, das ist der HÖHEPUNKt des Tages. Ich bin doch polnisch.
Ach, ja! Und Kopenhagen! Ich muss dir unbedingt von Kopenhagen erzählen. Aber vlt nicht heute. MIR IST schon schwindelig. Das ist doch die beste Zeit[,] UM mit einer Übersetzung anzufangen, dann FLIEßT der Text.
Es geht nicht darum, dass DIE KARRIERE UND ICH [der Esel nennt sich immer zuerst...] uns gegenseitig ausschließen. Nein, aber die UNBEZAHLTE ARBEIT UND ICH SCHON. Deswegen gebe ich die Suche nicht auf. Was noch SCHLIMMER IST - die Suche nach der Arbeit habe ich mit der Suche nach einem Typen VERBUNDEN. Und...? Tja, ich weiß nicht... RENDEZVOUS gibt es, Interviews gibt es auch. Was kommt aber daBEI RAUS? Das weiß ich nicht. Im Interview heute wußte ich null Komma nichts über die Firma, in der ich mich für den Job BEworben hatte. Zusätzlich haben sie mit mir auf Spanisch gesprochen! Spanisch? Entschuldigung??? Ich habe A1 geschrieben, ist ES DA NICHT KLAR, dass ich es kaum kenne? Scheiße, das war echt peinlich. Aber danach ging es besser, ich sprach besseres Deutsch [BEZ ,] als die Frau, die mich abfragen sollte. Na ja, es ging besser, bis ich nach meinen Lohnerwartungen gefragt wurde. Dann habe ich eine Summe genannt und wollte nicht runterkommen... Tja, ich weiß nicht, ob es eine gute Strategie war. Mal gucken.

Ach, genuG von dem langweiligen Scheiß. Jetzt komme ich zum richtigen Thema... nämlich - die Männer. Meine liebe Tine! Bevor ich mehr schreibe[,] soLLTE ich vlt unserEN Blog irgendwie verbergen, gell? Ich habe einen Mann kennengelernt. Er ist eingebildet, mega ironisch, voll witzig und nicht immer nett - im KlARTEXT [ODER: KURZ]: das Ideal. ODER ER WÄRE ES, wenn er ein bischen GRÖßER wäre. Das ist er aber nicht. Er ist eigentlich viel kleiner als ich. Kannst du ES glauben? Ech, alle meinen Theorien sind schief gegangen.

Meine liebe Tine, ich werde dir ausführlich berichten, wie es UM DIE BEIDEN SACHEN STEHT. Jetzt muss ich leider gehen[,] UM mit meinen Eltern einen Kurzen zu trinken.
bravo google! sie haben endlich die polnischen Monate in der Datumangabe richtig dekliniert!!!

środa, 25 listopada 2009

Und natürlich muss ich nicht ´leider´ mit meinen Eltern trinken. Heeheee, das ist der Hochpunkt des Tages. Ich bin doch polnisch.
Ach, ja! Und Kopenhagen! Ich muss dir unbedingt von Kopenhagen erzählen. Aber vlt nicht heute. Es ist mir schon schindelig. Das ist doch die beste Zeit mit einer Übersetzung anzufangen, dann FLOWS der Text.
Es geht nicht darum, dass ich und die Karriere uns gegenseitig ausschließen. Nein, aber ich und die Umsonstarbeit - doch. Deswegen gebe ich die Suche nicht auf. Was ist noch Schlimmeres - die Suche nach der Arbeit habe ich mit der Suche nach einem Typen zusammengebunden. Und...? Tja, ich weiß nicht... Randevous gibt es, Interviews gibt es auch. Was kommt aber darauf aus? Das weiß ich nicht. Im Interview heute wußte ich null Komma nichts über die Firma, in der ich mich für den Job geworben hatte. Zusätzlich haben sie mit mir auf Spanisch gesprochen! Spanisch? Entschuldigung??? Ich habe A1 geschrieben, ist das doch nicht klar, dass ich es kaum kenne? Scheiße, das war echt peinlich. Aber danach ging es besser, ich sprach besseres Deutsch, als die Frau, die mich abfragen sollte. Na ja, es ging besser, bis ich nach meinen Lohnerwartungen gefragt wurde. Dann habe ich eine Summe genannt und wollte nicht runterkommen... Tja, ich weiß nicht, ob es eine gute Strategie war. Mal gucken.

Ach, genung von dem langweiligen Scheiß. Jetzt komme ich zum richtigen Thema... nämlich - die Männer. Meine liebe Tine! Bevor ich mehr schreibe soll ich vlt unser Blog irgendwie verbergen, gell? Ich habe einen Mann kennengelernt. Er ist eingebildet, mega ironisch, voll witzig und nicht immer nett - im Kurztext: das Ideal. Wäre er, wenn er ein bischen höcher wäre. Das ist er aber nicht. Er ist eigentlich viel kleiner als ich. Kannst du daran glauben? Ech, alle meinen Theorien sind schief gegangen.

Meine liebe Tine, ich werde dir ausführlich berichten, wie es mit den beiden Sachen geht. Jetzt muss ich leider gehen mit meinen Eltern einen Kurzen zu trinken.
Swietny post, naprawde!
Ale czasami studenci (przepraszam, absolwenci) jak my tez maja szeczesciE... Tak jak ja!
Dwa tygodnie temu mialam mój ostatni egzamin. Pani profesor byla godzinke za pózno, ale nie szkodzi, jestem cierpliwa, i to byl tylko MÓJ ostatni[], najwaszniejszy[] egzamin[], nie trzeba byc tak punktualnie, naprawde! Mialam czas zeby NAPIĆ SIĘ nastepnEJ kawY...Egzamin trwal[] godzine i nic nie pamietam. Tylko wiem, ze byl w porzadku. I ze dostalam 1.0 Z pisemnEGO (1.7 Z ustnEGO). Wiec mam w koncu, liczac wszystko razem "bardzo dobra" ocene!
Troche swietowalam, pilam, robilam zakupY i koniec Tybingi! Pojechalam do ParyzA. Seminarium bylO niedobrZE ZorganiZowanE, ale troche sie uczylam wegierskiego, wiec juz DLATEGO bylo warto tam jechac. Taki fajny jezyk! I bylam w Paryzu. Moja pierwsza milosc... pierwsza milosc trwa na calE wieki, teraz TO wiem! Paryz byl piekny, ludziE bYli mili, DAWNI koledzy wspaniali! Przeszlam przez miasTO W rózowYCH okularaCH. I tam dostalam wiadomosc (przez sms), ze moge jechac do Brukseli NA rozmowE kwalifikacyjnĄ. Wiec wrócilam do domu w poniedzialek bardzo pózno, we wtorek przygotowalam sie na rozmowe i w srode juz bylam w pociagu do Brukseli. Poszlam do budynki NA Rue du Trone, spotkalam mila sekretarke, krótka rozmowa z szefowa, impreza z inna Ania z Warszawy i innymI praktykanTAMI, pociag w czwartek i jeszcze w pociagu, telefon: Hello Christine, how are you? I am calling to offer you the job. Would you like to take it? Ahhh!! JasnE! Of course! Yes, yes, yes! Dlaczego czekac na inne rozmowy (wyslalam tez CV do dwOCH innych NGO[]), jesli mam fajna pracĘ w Brukseli?
Wiec tak: Od stycznia do grudnia bede pracowac dla International Falcon Movement (miedzynarodowa lewicowa organiZacja mlodziezy), bede podrózowac do Afryki, Ameryki Poludniej, do Pragi, do Wiednia..., bede zarabiac pieniadze (!!!). Hach, jak zycie jest fajne!

Ale historia sie nie konczy: Tutaj w Darmstadt "Jugendbildungswerk" nie jest zadowolonE, bo chcieli, zeBYM pracOWAŁA dla nich przez trzY miesiecE... mój byly szef (podczas praktyki) w Staatskanzlei w Wiesbaden chce ze mna rozmawiac w poniedzialek o karierzE u niego (ok, nie wiem czy o tym, ale chce rozmawiac ze mna i nie wiem jaki inny powód móglby miec).
Czuje sie naprawde dobrze :-)
Und die Moral von der Geschicht... ty tez mozesz miec szeszciE! Najpierw skoncz Swoja prace magisterska, i potem Zrobisz tez kariere!
Drugie podsumowanie: Niestety nie mam czasu i pieniedzY zeby juz teraz jechac do Warszawy... musze najpierw znowu jechac do Brukseli i znalezc miezskanie. Bardzo mi przykro!

sobota, 21 listopada 2009

Swietny post, naprawde!
Ale czasami studenci (przepraszam, absolwenci) jak my tez maja szeczescia... Tak jak ja!
Dwa tygodnie temu mialam mój ostatni egzamin. Pani profesor byla godzinke za pózno, ale nie szkodzi, jestem cierpliwa, i to byl tylko moim ostatnim, najwaszniejszym egzaminem, nie trzeba byc tak punktualnie, naprawde! Mialam czas zeby pic nastepna kawe...Egzamin trwala godzine i nic nie pamietam. Tylko wiem, ze byl w porzadku. I ze dostalam 1.0 w pisemnym (1.7 w ustnym). Wiec mam wkoncu, liczac wszystko razem "bardzo dobra" ocene!
Troche swietowalam, pilam, robilam zakupe i koniec Tybingi! Pojechalam do Paryzu. Seminarium byl niedobry organisowany, ale troche sie uczylam wegierskiego, wiec juz bylo warto tam jechac. Taki fajny jezyk! I bylam w Paryzu. Moja pierwsza milosc... pierwsza milosc trwa na caly wieki, tego teraz wiem! Paryz byl piekny, ludzi bili mili, stare koledzy wspaniali! Przeszlam przez miastem z rózowanymy okularami. I tam dostalam wiadomosc (przez sms), ze moge jechac do Brukseli do rozmowy kwalifikacyjnej. Wiec wrócilam do domu w poniedzialek bardzo pózno, we wtorek przygotowalam sie na rozmowe i w srode juz bylam w pociagu do Brukseli. Poszlam do budynki w Rue du Trone, spotkalam mila sekretarke, krótka rozmowa z szefowa, impreza z inna Ania z Warszawy i innymy praktykanci, pociag w czwartek i, jeszcze w pociagu, telefon: Hello Christine, how are you? I am calling to offer you the job. Would you like to take it? Ahhh!! Jasny! Of course! Yes, yes, yes! Dlaczego czekac na inne rozmowy (wyslalam tez CV do dwa innych NGOs), jesli mam fajna praca w Brukseli?
Wiec tak: Od stycznia do grudnia bede pracowac dla International Falcon Movement (miedzynarodowa lewicowa organisacja mlodziezy), bede podrózowac do Afryki, Ameryki Poludniej, do Pragi, do Wiednia..., bede zarabiac pieniadze (!!!). Hach, jak zycie jest fajne!

Ale historia sie nie konczy: Tutaj w Darmstadt "Jugendbildungswerk" nie jest zadowolony, bo chcieli, ze pracuje dla nich przez trzech miesiecy... mój byly szef (podczas praktyki) w Staatskanzlei w Wiesbaden chce ze mna rozmawiac w poniedzialek o karierzy u niego (ok, nie wiem czy o tym, ale chce rozmawiac ze mna i nie wiem jaki inny powód móglby miec).
Czuje sie naprawde dobrze :-)
Und die Moral von der Geschicht... ty tez mozesz miec szeszcia! Najpierw skoncz twoja prace magisterska, i potem robisz tez kariere!
Drugie podsumowanie: Niestety nie mam czasu i pieniedze zeby juz teraz jechac do Warszawy... musze najpierw znowu jechac do Brukseli i znalezc miezskanie. Bardzo mi przykro!
Du bist eine Absolventin und du stellst dir die Frage: was UN TUN?
Gemeinerweise bist NICHT MEHR DU DIEJENIGE, DIE ENTSCHEIDET [sorry, Entscheidungsnehmerin gibt es leider nicht...finde ich auch doof]. Stattdessen gibt's jetzt tausende Leute, die denken, dass sie besser wissen, wo und woran du arbeiten sollst. Arbeiten... ups, ein falsches Wort, schließlich SETZT das Wort arbeiten voraus, dass du dafür[,] was du acht Stunden pro Tag TUST, Geld bekommst. Ha, hier liegt der Hund begraben. Der Hund deiner Träume[bez n], deiner optimistischen Erwartungen an dIE Zukunft...alles begraben. Was bleibt? Du (aka Dummkopf) mitten in einer superkniff[]ligeN Situation. Einerseits willst du logischerweise endlich mal gutes (oder ZUMINDEST nicht-mehr-symbolisches) Geld verdienen. Auf der anderen Seite gibt es so genannte[BEZ N] Consultants, deren Erwartungen an dich natürlich groß sind, after all bist DU clever (wir laden nur clevere Leute zum Interview EIN), du hast [] eine[] gute[] Uni absolviert (natürlich wollen wir niemanden, der in Kozia Wolka studiert hat), du hast viel Erfahrung (wir wollen bloß Leute di GLEICHZEITIG super Noten plus super Erfahrung BEKOMMEN haben), das heißt, ja! du bist eine ausgezeichneter Kandidatin für eine der besten Stellen in unserer Firma - komm am Montag um 8, oder lieber um 7, dann kannst du schon um 18 WIEDER GEHEN. Und natürlich wirst du nach drei Monaten Referenzen von uns bekommen. Mit dem Logo, ach, das ist doch ein ehrliches Geschäft, findest du nicht, liebe PRAKTIKANTIN?

czwartek, 19 listopada 2009

Du bist eine Absolventin und du stellst dir die Frage: was tun nun?
Gemeinerweise bist du nicht mehr die Entscheidungsnehmerin. Stattdessen gibt's jetzt tausende Leute, die denken, dass sie besser wissen, wo und woran du arbeiten sollst. Arbeiten... ups, ein falsches Wort, schließlich das Wort arbeiten setzt voraus, dass du dafür was du acht Stunden pro Tag tuest Geld bekommst. Ha, hier liegt der Hund begraben. Der Hund deiner Träumen, deiner optimistischen Erwartungen an der Zukunft...alles begraben. Was bleibt? Du (aka Dummkopf) mitten in einer super kniffelige Situation. Einerseits willst du logischerweise endlich mal gutes (oder mindestens nicht-mehr-symbolisches) Geld verdienen. Auf der anderen Seite gibt es so genannten Consultants, deren Erwartungen an dich natürlich groß sind, after all, du bist clever (wir laden nur clevere Leute zum Interview), du hast von einer guten Uni absolviert (natürlich wollen wir niemanden, der in Kozia Wolka studiert hat), du hast viel Erfahrung (wir wollen bloß Leute die super Noten plus super Erfahrung gleichzeitig gegkriegt haben), das heißt, ja! du bist eine ausgezeichneter Kandidatin für eine der besten Stellen in unserer Firma - komm am Montag um 8, oder lieber um 7, dann kannst du schon um 18 los. Und natürlich wirst du nach drei Monaten Referenzen von uns bekommen. Mit dem Logo, ach, das ist doch ein ehrliches Geschäft, findest du nicht, liebe PRAKTIKANTIN?

sobota, 7 listopada 2009

Es wurden kritischen Stimmen gevoiced, dass das Mädel sich freuen soll. Natürlich freut sie sich. Am liebsten freut sie sich, wenn sie Besuch bekommt. Und am allerliebsten freut sie sich, wenn sie Besuch aus Wroclaw bekommt und die Gäste bringen ihr viele (mehr oder weniger) nützlichen Wörter bei, die sie natürlich sofort vergisst.

poniedziałek, 2 listopada 2009

esel

Tja, sie wartet und wartet auf das Sydrom. Es kommt aber nicht, was kommt stattdessen? Der Winter und viel Arbeit, aber kein Post-Erasmus Syndrom. Dann fragt sich das Mädel - ist alles in Ordnung mit mir? Aber dessen kann man nie sicher sein! Für lau denkt sie an die Zeit in Tübingen! Das Syndrom ist stur wie ein Esel und will nicht kommen.