poniedziałek, 29 czerwca 2009

Podrózy...

Heyka!
Najpierw chcialabym przepraszac, ze wczoraj nie bylam w basenie z toba...ale naprawde myslalam, ze bedzie padalo i bedzie burza. Wiec poszlam do Kathy, bez bikini i bez ogolenia nóg. I nie padalo...

Ok, juz panikuje przed egzaminem, chociaz mam jeszcze caly tydzien zeby sie uczyc. Dla urozmaicenia opisze moje plany podróza! Niestety sa tylko marzeniami, bo nie mam czasu zeby jechac dookolo swiata, ale marzyc jeszcze moge...
Miasta: Musze koniecznie wrócic do Paryza, zeby sie spacerowac przez przypieknych ulic, opalac sie w spokojnich parkach i spotkac sie z moim bylym chlopakiem. Po prostu chce sobie przypomniec moja mlodosci :-) (A long, long time ago...)
Chce koniecznie jechac do Rzymu, ale z duzo czasu, bez stresu. Chce dlugo siedziec w kawiarniach, pic dobra kawe, flirtowac z kelnerami i robic ladne zdjecia.
Chcialabym tez leciec do Nowego Yorku i odwiedzac MoMa! Tam wisi mój ulubiony obraz Picassa, Les Demoiselles d'Avignon.
Chcialabym jechac do Dublina, ale nie chce tam dlugo zostac ale podrózowac przez calego kraju. Stopem. Irlandczycy sa tacy otwarci i mili, bardzo latwo tam mozna jechac stopem. Krajobraz w Irlandii jest moze najpiekniesza w calej Europie. Stad chcialabym plynac statkiem do Szkocji gdzie jeszcze mniej rozumiem niz w Irlandii, ale w górach nie ma duzo ludzi, wiec nie musze duzo rozmawiac.
Chcialabym robic urlop w Szwecji i plynac kanu w wielkich jeziorach i gotowac na malych samotnych wyspach nad ogniskem.

Ale najchetniej chcialabym jechac autobusem i pociagiem z Niemiec do Sztanbulu. Najpierw Przez Wiednia i Budapesztu, potem zobacze piekny krajobraz w Bosnii (nie jest na bezposredniej drodze, ale to nie szkodzi, bo bede miala czasu!), potem odwiedze kolezanke w Belgradzie. Jade przez Transylwani do Bulgarii, moze zostaje kilka dni nad morzem, i wkoncu przyjade do Sztanbulu! I z powrotem! Ale samolotem...

Albo nie wróce stamtad do Niemiec, ale plyne statkiem do Odessy, jade pociagiem do Kijowa i stad lece do Warszawy. Odpocznie tam kilka dni w kawiarniach, mam "audiencje" w Tarabuku i wszyscy moga mnie tam spotkac.

Pózniej ktos mi da bilet do Nowej Zelandii. Jako present. (Bo w Odessie spotkalam milionera który chcial byc moim mecenasem). Tez placi za kierowca w kraju. Stad moge leciec do malych pieknych wysp, na przyklad Tonga, zeby odpoczac od odwiedzania.

Hach...zycie moge byc piekne!
No i bo nie umiem nic nie robic, pisze regularnie w moim popularnym blogu, jakas gazeta dla mnie placi, i dodatkowo przedstawie polityki Europy. Ale tylko od czasu do czasu... Zeby sie nie nudzic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz